Reklama

Paraliż na Żeraniu

Publikacja: 27.04.2005 08:54

Dokładnie pół roku temu - 27 października 2004 roku - ukraiński AwtoZAZ złożył ofertę zakupu 20% akcji FSO należących do Skarbu Państwa. Wcześniej Ukraińcy wykupili zdecydowaną większość bankowych długów zakładów na Żeraniu. Łącznie 591 mln zł.

W grudniu ub.r. rząd zgodził się na sprzedanie akcji FSO w trybie niepublicznym i rozpoczął negocjacje z potencjalnym inwestorem. Minister Jacek Socha zaznaczył wówczas, że fabryka na Żeraniu już jest utrzymywana przy życiu przez Ukraińców, bo to oni odbierają prawie 90% produkcji FSO.

Dodajmy jeszcze, że AwtoZAZ od blisko roku finansuje także bieżącą działalność Żerania. Zakłady nie mają pieniędzy nawet na zapłacenie dostawcom. - Zadłużenie FSO wobec nas zwiększa się z miesiąca na miesiąc niczym śnieżna kula - mówi obrazowo Natalia Biej z kontrolującej AwtoZAZ firmy UkrAwto. To, że FSO jest w pełni zależne od Ukraińców, nie ulega już najmniejszej wątpliwości. Najlepiej świadczy o tym sytuacja sprzed kilku tygodni: AwtoZAZ zakręcił wówczas kurek z pieniędzmi i na Żeraniu momentalnie musiano wstrzymać produkcję. Wznowiono ją dopiero po kilku dniach, gdy FSO ponownie otrzymało finansowy zastrzyk od Ukraińców.

Wiadomo też, że ewentualna upadłość FSO wiązałaby się z ogromnymi kosztami, które musiałby ponieść Skarb Państwa. W naszym najlepiej rozumianym interesie leży więc jak najszybsze sprzedanie sztucznie utrzymywanej przy życiu fabryki inwestorowi. Przypomnijmy jeszcze, że jest to inwestor, który zapewnia wieloletni program inwestycyjny dla FSO i w ciągu najbliższych czterech lat chce potroić wielkość produkcji na Żeraniu.

Co w tej sytuacji robi MSP? Przeciąga negocjacje. Co chwila z ust kolejnych przedstawicieli rządu padają zapewnienia, że oto lada dzień zakończą się negocjacje i umowa zostanie podpisana. Mijają kolejne terminy i... nic. Urzędnicy zasłaniają się obowiązującymi ich procedurami i ochroną rzekomego interesu Skarbu Państwa. Jaki to interes, skoro - jak już napisałem - Ukraińcy faktycznie od dawna sprawują już pełną kontrolę nad FSO, a zerwanie przez nich negocjacji miałoby dla Skarbu Państwa tylko negatywne skutki?

Reklama
Reklama

- W Polsce za niepodjęcie decyzji jeszcze nikt nikogo nie ukarał, a zasadność podejmowanych decyzji badają dziś sejmowe komisje śledcze - mówił niedawno podczas sejmowej debaty nt. FSO minister gospodarki Jacek Piechota. To żenujące tłumaczenie urzędniczej opieszałości nie jest jednak jedynym, jakie może się nasunąć.

Z powodu tej ślamazarności plajta FSO wisi na coraz cieńszym włosku. Być może więc komuś zależy na tym, aby zakłady na Żeraniu wyeliminować z rynku? - Chcę wierzyć, że tak nie jest - mówi Wojciech Drzewiecki, ekspert zajmujący się analizą rynku motoryzacyjnego w Polsce. - Z drugiej strony, nie można jednak tego wykluczyć - dodaje.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama