Reklama

Dodatni bilans członkostwa

W 2004 roku z Brukseli otrzymaliśmy "na czysto" 1,55 mld euro. Rząd przekonuje więc, że pierwszy rok członkostwa w Unii Europejskiej okazał się sukcesem. Przyznaje jednocześnie, że procedury starania się o fundusze UE są zbyt skomplikowane.

Publikacja: 28.04.2005 08:15

W całym 2004 r. otrzymaliśmy z unijnego budżetu 2,8 mld euro. Płatności wyniosły 1,24 mld euro. W 2005 roku saldo powinno być jeszcze korzystniejsze - ok. 3,6 mld euro. To dane z zaprezentowanego wczoraj raportu Urzędu Komitetu Integracji Europejskiej nt. pierwszego roku członkostwa w Unii. UKIE wskazuje również na wzrost eksportu (tylko w styczniu i lutym o 33%) oraz umocnienie polskiej waluty. - Niczego nie straciliśmy w związku z akcesją - zapewniał premier Marek Belka. - Członkostwo w UE pozwoli nam trwale zwiększyć tempo wzrostu gospodarczego. Pod jednym warunkiem - że utrzymamy dyscyplinę budżetową - przypomniał.

To właśnie stan finansów państwa jest pod baczną obserwacją ekonomistów. Unijne fundusze tylko w części trafiają do budżetu, w większości zasilają samorządy i prywatnych odbiorców. Z państwowej kasy płacimy za to składkę członkowską. W efekcie - saldo integracji z perspektywy budżetu państwa jest ujemne (w 2004 r. wyniosło -8,4 mld zł). W 2005 roku będzie to niemal -14 mld zł. Według autorów raportu, oznacza to, że rząd będzie musiał dalej ograniczać "krajowy" komponent deficytu budżetowego na rzecz jego części "unijnej" (minister finansów planuje tegoroczny deficyt na poziomie 35 mld zł).

Eksperci rozważają także, czy akcesja dała impuls do wzrostu PKB. - Trudno na to pytanie jednoznacznie odpowiedzieć - przyznaje Witold Orłowski, współautor raportu i szef doradców ekonomicznych prezydenta. - Tak naprawdę, nie ma dowodów na to, że fundusze unijne zwiększają wzrost gospodarczy. Członkostwo w UE wpływa na PKB pośrednio - poprzez uporządkowanie wydatków państwa i wzrost inwestycji - uważa Ryszard Petru, główny ekonomista BPH. W raporcie UKIE wskazano raczej na fakt, że nie doszło do "szoku akcesyjnego", a gospodarka Polski "wzmocniła się".

W dokumencie wskazano jednak na zbyt skomplikowany system finansowania projektów unijnych. Przyznał to także premier: - Absorpcja środków unijnych idzie na razie dobrze. Nie ma problemu z liczbą wniosków, bo potrzeby są ogromne. Mamy jednak tendencję do tworzenia przeregulowanych systemów, w których najważniejsze jest bezpieczeństwo urzędnika, a nie wykorzystanie pieniędzy.

Bruksela prezentuje budżet na 2006 r.

Reklama
Reklama

Komisja Europejska przedstawiła wczoraj projekt budżetu UE na przyszły rok. Przewiduje on wydatki Unii na poziomie 1,02% PKB Unii, czyli 112,6 mld euro (wzrost w porównaniu z tym rokiem o 5,9%). Najwięcej wzrastają wydatki na politykę regionalną (o 9,2%) oraz na energię, badania, transport, kulturę i edukację (o 8,9%). Budżet na 2006 r. stanowi punkt wyjścia (i ewentualne prowizorium) przy konstruowaniu zarysu budżetu UE na lata 2007-2013. W ocenie części ekspertów, założony poziom wydatków jest niewystarczający, aby skłonić bogate kraje UE do większych nakładów w kolejnych latach (o co zabiega Polska).

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama