Strategia Lizbońska, przyjęta w 2000 roku w portugalskiej stolicy, zakładała, że unijna gospodarka stanie się do 2010 roku "najbardziej konkurencyjną i dynamiczną" na świecie i prześcignie amerykańską. W ubiegłym miesiącu władze UE same uznały, że projekt ten nie ma żadnych szans na realizację. Gospodarka Wspólnoty, zamiast doganiać amerykańską, coraz bardziej od niej odstaje i na razie musi się zadowolić drugim miejscem na świecie. Władze w Brukseli powinny raczej zwracać baczniej uwagę na to, by Unia Europejska nie dała się wyprzedzić, odgrywającym coraz istotniejszą rolę w światowej gospodarce - Chinom.
Ameryka sprzed 20 lat
Ekonomiści szacują, że poziom rozwoju gospodarki Unii Europejskiej jest podobny do tego w Stanach Zjednoczonych pod koniec lat 70. ubiegłego wieku. Ta przynajmniej 20-letnia różnica widoczna jest m.in. na przykładzie stopy zatrudnienia w krajach UE, która w ub.r. wyniosła 64%, tyle samo ile w USA w 1978 r. Prognozy mówią, że Europa może osiągnąć poziom Stanów Zjednoczonych pod tym względem najwcześniej w 2023 r.
Tylko nieco lepsza jest sytuacja Europy, jeśli chodzi o wartość produktu krajowego na osobę. W ub.r. PKB per capita wyniósł 25 336 USD, mniej więcej tyle samo ile w Stanach Zjednoczonych w 1985 r. Doścignąć rywala zza Atlantyku UE może dopiero w... 2072 r. - twierdzą ekonomiści. Wskaźnik PKB na zatrudnionego sięga teraz "amerykańskiego poziomu" z 1989 r.
Więcej wydatków na badania