Otwarcie piątkowej sesji na rynku obligacji nie przyniosło większych zmian. Sytuacja była interesująca, ponieważ ceny na rynkach bazowych na początku sesji rosły, a jednocześnie polska waluta silnie traciła. Niepokoiła też sytuacja na rynkach walutowych całego regionu (osłabianie się walut lokalnych). Przy takim układzie czynników rentowność polskich obligacji mogła zarówno rosnąć, jak i obniżać się.
W trakcie dnia na rynku regularnie pojawiały się zagraniczne banki, które sprzedawały obligacje na całej krzywej rentowności. Stronę popytową reprezentowały głównie banki krajowe, wydłużające pozycje po coraz niższych cenach. Dopiero po południu rynek osiągnął krótkotrwały stan równowagi na poziomie 5,57% na najbardziej płynnej obligacji - DS0509.
O 14.30 opublikowano w USA dane gospodarcze, które wywołały chwilowy wzrost cen na rynkach bazowych. Następnie ogłoszono wskaźniki nastrojów w Stanach oraz dane o deficycie na rachunku obrotów bieżących w Polsce. Informacje te nie wpłynęły na kursy ani nastrój na lokalnym rynku długu.
Na koniec sesji, papiery z sektora 2, 5 i 10 lat osiągnęły rentowność, odpowiednio: 5,36% dla OK0407 (spadek o 3 pb. w stosunku do poziomu z dnia wcześniej), 5,60% dla PS0310 (+4pb.) oraz 5,56% dla DS1015 (+3pb.).