Reklama

Mała deformacja marzeń

W tydzień po prima aprilis 2002 roku rozpoczął się czas oczekiwania na finansowe zbiory

Publikacja: 04.05.2005 10:06

Dostojewski napisał, że marzenia się zawsze spełniają, ale często w zdeformowanej postaci i niekoniecznie się je rozpoznaje. I być może tak też jest z pomnażaniem pieniędzy.

Nie doceniamy tego, co mamy, co udało nam się zyskać. I tylko narzekamy, psioczymy, klniemy cichutko pod nosem przekonani, że ktoś zrobił z nas głupków i wystawił do wiatru. A przecież ów przeklinany przez nas zapewne nie chciał źle. A że mu nie do końca wyszło tak jak marzyliśmy, a nasza małość sprawia, że nie jesteśmy w stanie rozpoznać szczęścia... No cóż, droga do umiejętności poznania nie jest łatwa.

Dlaczego o tym wszystkim piszę? Bo coraz szersze kręgi zatacza rozgoryczenie niemałej grupy klientów Banku Pekao, którzy trzy lata temu dali się przekonać i zainwestowali w lokatę dynamicznego inwestowania "Eurogwarancja 10%". Obywatele Rzeczpospolitej (bo tylko do nich adresowana była ta propozycja) mieli niewiele czasu na podjęcie decyzji. "Tak" musieli powiedzieć między 18 marca a 8 kwietnia 2002 roku. I wielu powiedziało, bo przedstawiciele giełdowego Pekao przekonywali klientów: "Masz wielką okazję osiągnięcia nieograniczonego zysku". Owe 10% w nazwie lokaty bank gwarantował (minus podatek), a cała reszta miała urosnąć "w przypadku korzystnych zmian wartości jednostek uczestnictwa typu A funduszy inwestycyjnych grupy Pioneer, znanych z doskonałego zarządzania pieniędzmi swoich klientów". Mówiąc dokładniej chodziło o Core European Equity i U.S. High Yield Corporate Bond.

I tym sposobem w tydzień po prima aprilis 2002 roku rozpoczął się czas oczekiwania na finansowe zbiory, którymi opiekowali się "znani z doskonałego zarządzania pieniędzmi". Nadzieje były spore, bo w miesiącach, które mijały, rynki finansowe radziły sobie dobrze, a nawet więcej niż dobrze. Najpierw był czas obligacji, a później trwającej wiele miesięcy giełdowej hossy. W końcu finansowi żniwiarze spod szyldu Pekao otworzyli tajemne kasy "Eurogwarancji 10%" - zysk nieograniczony. No i okazało się, że... wartość koszyka po trzech latach spadła o 3,81%. Tym samym do uczestników pomnażania złotówek przez pekaowskich bankierów trwfiła zdeponowana kwota powiększona o 8,1% (od 10-proc. zysku fiskus zabrał 19% podatku), pomniejszonej o 19-proc. podatek dochodowy. Prosty rachunek pokazuje, że inwestycja pod czujnym okiem "znanych z doskonałego zarządzania pieniędzmi" specjalistów dała zysk netto na poziomie około 2,7% rocznie (w tym okresie bez problemu można było znaleźć lokatę bankową na poziomie 7%; trzyletnie zyski wielu funduszy inwestycyjnych z okresu 2002-2005 były kilkudziesięcioprocentowe).

Wyniki przedsięwzięcia zorganizowanego przez Pekao nie wydają się więc uczestnikom tej finansowej zabawy sukcesem. Klientom przedstawiciele banku odpowiadają, zgodnie z prawdą zresztą, że "oferowany produkt "Eurogwarancja 10%" miała rozliczane zyski zgodnie z założeniami określanymi w Regulaminie." I tak naprawdę było. Jak jednak przekonać rozgoryczonych, że 8-procentowy zysk, to też zysk? Negatywne nastawienie wielu osób do otaczającej nas rzeczywistości musi napawać smutkiem. Podobnie jak ataki na "znanych z doskonałego zarządzania pieniędzmi" specjalistów zajmujących się dynamicznym lokowaniem w ramach "Eurogwarancji". Jasne, mogło być lepiej. Mogło jednak być i gorzej. Na przykład zamiast wiosną 2002 roku ulec namowom Banku Pekao, mogliśmy nigdzie nie zainwestować naszych oszczędności - wówczas bylibyśmy dużo bardziej do tyłu, bo inflacja nie spała. Mogłoby się też tak stać, że schowane w piwnicy pieniądze (zamiast ulokowane w "Eurogwarancji") ktoś by ukradł... No i co wtedy?

Reklama
Reklama

Marzenia naprawdę zawsze się spełniają, a że w zdeformowanej postaci...?

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama