Fala wyprzedaży złotego skończyła się. Rynek zmienny jest, nie pozwala na zbyt długie przywiązanie do pozycji. Szybkość, z jaką złoty odrabiał straty po ostatnim osłabieniu, musi imponować. W środę kurs naszej waluty umocnił się do poziomu 11,9% po mocnej stronie parytetu. Na koniec dnia kurs euro kwotowane było na poziomie 4,2050 zł, podczas gdy dolar na 3,2480 zł.

Umocnienie złotego przychodzi tuż przed ważnymi wydarzeniami na polskiej scenie politycznej. To pokazuje, że albo polityka nie ma wcale aż tak dużego znaczenia dla rynków finansowych, lub też mamy do czynienia z przypadkiem "kupowania plotki i sprzedawania faktu". Warto również zwrócić uwagę na wzrost notowań zwolenników konstytucji EU we Francji. To pomaga wytłumaczyć wzrost notowań EUR/USD na rynkach światowych i wzrost popytu na waluty w regionie.

Ostatnia teoria wskazuje na powrót globalnych inwestorów na rynki wschodzące. Wiąże się to zarówno ze stabilizacją na światowych rynkach akcji jak również z bardziej łagodnym tonem Fed. Opinia, że spowolni on tempo podwyżek stóp procentowych każe ponownie rozważyć atrakcyjność rynków wschodzących. Warto zwrócić uwagę na ostatnie silne umocnienie brazylijskiego reala, czy meksykańskiego peso. W takiej sytuacji, nawet jeśli Polska nie jest w tym momencie atrakcyjna, złotemu należy się przynajmniej odreagowanie po ostatniej fali wyprzedaży.