W zeszłym roku firma prowadząca salony House wypracowała 103 mln zł przychodów i 230 tys. zł zysku netto. Założenia - kilkakrotnie mocno obniżane - mówiły o wyższym zarobku i większej sprzedaży. Tegoroczne szacunki to odpowiednio 130 mln i 4,5 mln zł. Zarząd oceniał je jako ostrożne i zapewniał, że powtórki z korygowania prognoz, na dodatek spóźnionego w porównaniu z publikacją danych za poszczególne kwartały, nie będzie. Teraz podtrzymał plany finansowe. Inwestorzy nie zakwestionowali jego deklaracji: kurs wzrósł wczoraj o 1,3%, do 8 zł, ale nadal jest blisko historycznego minimum (7,5 zł).

W I kwartale obroty Artmana zwiększyły się do 26,3 mln zł z 21 mln zł. W ślad za nimi urósł także zysk brutto ze sprzedaży (o 42%, do 12,8 mln zł). Został jednak niemal w całości skonsumowany przez jeszcze szybciej rosnące koszty sprzedaży (spółka rozbudowuje własną sieć). W efekcie pozostałe wyniki liczone są już w setkach czy dziesiątkach tysięcy złotych. Netto firma zarobiła tylko 41 tys. zł w porównaniu z 109 tys. zł przed rokiem.