Udział kredytów nieregularnych w portfelu banków komercyjnych zmalał w marcu do 14%, wynika z danych NBP. W końcu ub.r. był o pół punktu procentowego większy, a jeszcze na początku ub.r. klienci mieli problemy ze spłatą co piątej złotówki pożyczonej przez banki. Zmniejszenie się bezwzględnej kwoty należności zagrożonych pozwala bankom na niższe rezerwy. Co ciekawe, o ile do niedawna poprawa wyników sektora bankowego była efektem dokonywania coraz mniejszych odpisów, to w pierwszych miesiącach br. pojawiła się nowa tendencja - więcej jest rezerw rozwiązywanych niż tworzonych, co skutkuje dodatnim saldem w skali całego sektora.
Lepiej
dzięki nowym kredytom
W największym stopniu poprawił się stan portfela kredytów, udzielonych przedsiębiorstwom zatrudniającym co najmniej 9 osób. Stało się tak dzięki polepszeniu się ich sytuacji finansowej oraz zmianom regulacyjnym, dotyczącym klasyfikacji należności. Udział należności zagrożonych w portfelu kredytów korporacyjnych spadł z 26,5% w końcu 2003 r. do 18,2% w marcu br. Firmy odpowiadają za ponad 90% spadku wartości zagrożonych kredytów w krajowych bankach. Inni klienci nie mają takiego wpływu na poprawę sytuacji instytucji kredytowych.
W przypadku osób fizycznych udział należności zagrożonych zmniejszył się z 11% w końcu 2003 r. do 7% w marcu br. Doszło do tego jednak w sytuacji dużego przyrostu zadłużenia tej kategorii korzystających z usług bankowych. Jej źródłem były przede wszystkim kredyty mieszkaniowe. Są one spłacane przez przynajmniej kilka lat, a "psują" się dopiero po pewnym czasie. Ponieważ boom na rynku kredytów mieszkaniowych trwa od dwóch, trzech lat, wkrótce możemy zaobserwować powiększenie się kwoty należności, które banki będą zmuszone zakwalifikować do kolejnych grup ryzyka i tworzyć na nie rezerwy. W porównaniu z końcem 2003 r. bezwzględna wartość należności zagrożonych od osób fizycznych zmniejszyła się o niespełna 200 mln zł.