Reklama

Kryteria wewnętrzne

Byłoby dla mnie bardziej komfortowo: większa firma, większy prestiż, większe wynagrodzenie, większa akceptacja, ale czy naprawdę o to mi chodzi?

Publikacja: 09.05.2005 09:11

Mój kandydat jest zaawansowany w rozmowach z moim klientem, ale tymczasem dostał inną ofertę od swojego poprzedniego pracodawcy. Dzwoni do mnie, żeby się poradzić.

- Z jednej strony, bardzo mi się podoba Pana oferta, ale z drugiej strony, ta druga ma duże plusy. Po pierwsze, to duża firma. Po drugie, wynagrodzenie jest o dwadzieścia procent wyższe. Nieprędko się powtórzy taka okazja. Po trzecie, firma ma lepszą reputację na rynku. Jest znana, nawet uznana. Prestiż może nie jest dla mnie najważniejszym kryterium, ale to ma także swoje znaczenie. Po czwarte, kilka osób, które poznałem, pracując poprzednio w tamtej firmie, gorąco mnie namawia do powrotu. Co mam zrobić?

- Odrzucić.

- Tak radykalnie Pan to twierdzi?

- Tak.

Reklama
Reklama

- Skąd taka pewność?

- Pan kieruje się wyłącznie kryteriami zewnętrznymi.

- Co to znaczy?

- Pan nie myśli kategoriami tego, co jest dobre dla Pana, ale tym, co inni mówią, że będzie dobre dla Pana.

- Nie zgadzam się. Dwadzieścia procent podwyżki to zawsze dobre do wzięcia.

- Czy Pan potrzebuje więcej pieniędzy?

Reklama
Reklama

- To da się zagospodarować. Zawsze znajdą się pomysły. Prawda, że zaczyna mi brakować czasu, ale poza tym muszę się trzymać na najwyższym rynkowym poziomie. Rozumie Pan, o co mi chodzi?

- Rozumiem, że Pan chce należeć do wąskiego grona najlepiej zarabiających menedżerów w Polsce, nawet kosztem swojego życia prywatnego.

- Tego nie powiedziałem.

- Do tego Pan doprowadzi.

- Pan mi daje do zastanowienia. Rzeczywiście, byłoby dla mnie bardziej komfortowo: większa firma, większy prestiż, większe wynagrodzenie, większa akceptacja, ale czy naprawdę o to mi chodzi?

- A poza tym nie wchodzi się dwa razy do tej samej rzeki.

Reklama
Reklama

- Tutaj Pan się myli. Ja mam inne doświadczenie. Rozstałem się z żoną, żyliśmy w separacji, a wróciliśmy do siebie i teraz jesteśmy najszczęśliwszą parą na świecie.

- Hm, czyli tutaj mój argument nie był trafny?

- Nie bardzo. Widzę nawet, jak bardzo chce Pan mnie przekonać, żebym przyjął ofertę Pana klienta.

- Nie da się ukryć. Pracuję na rzecz mojego klienta.

- Ale czy można liczyć na Pana obiektywizm?

Reklama
Reklama

- Może Pan, dopóki Pan wie, jakie są moje kryteria wewnętrzne. Zależy mi na tym, żeby klient był zadowolony.

- Pan mówi tak, jak moja żona, która twierdzi, iż jej zależy, żebym był szczęśliwy w pracy.

- á propos, co myśli żona na temat tych dwóch ofert?

- Trafił Pan w czuły punkt. Jest w ciąży, w ogóle nie chce, żebym zmieniał pracę w tym momencie. Jak wiadomo, nowa praca - dużo zajęć.

- A jak Pan to widzi?

Reklama
Reklama

- Uważam, że to poważny argument. Wiele psuło się między nami, kiedy zaniedbywałem wychowanie dzieci. Za wszelką cenę nie chce powtórzyć tego błędu. To na pewno to, co nazwałby Pan kryteriami wewnętrznymi.

- To zależy, czy Pan podejmuje decyzję, poświęcając swoją rodzinę albo swoją karierę.

- Jaka opcja jest dobra? Chyba żadna.

- Żadna! Alternatywa jest tylko następująca: czy robi to Pan dla siebie, czy według siebie? Czy Pan to robi wbrew sobie, szukając poświęcenia lub usprawiedliwienia swojej osoby, czy Pan podąża po linii swojego sumienia.

- To bardzo filozoficzne, ale konkretnie, co mam zrobić?

Reklama
Reklama

- Nie pytać nikogo, co ma Pan zrobić. Słuchać tylko siebie. W tym celu proszę odpowiedzieć na trzy moje pytania: czy naprawdę chce Pan zmienić pracę, bo kultura obecnego pracodawcy nie pasuje do Pana etyki zawodowej?

- Tak.

- Czy najważniejsza jest dla Pana możliwość identyfikowania się z produktem swojego pracodawcy, który stanowi obszar działalności mojego klienta?

- Tak.

- Czy, gdyby mój klient mógł uzgodnić z Panem datę rozpoczęcia pracy po urodzeniu dziecka, czy Pan byłby szczęśliwy?

- Tak. Byłoby wspaniale. Mam dużo zaległych urlopów do wykorzystania. Byłoby idealnie.

- Trzy razy tak, trzy razy kryteria wewnętrzne. Czy wybór nie jest oczywisty?

- Tak. Ale może za b- Jak Pan się czuje? Czy kiedykolwiek nie szanowałem Pana własnych kryteriów?

- Nigdy. Lubię z Panem rozmawiać. To jakby rozmawiać ze swoim aniołem stróżem.

* Wszystkie zdarzenia opisane w felietonie są fikcyjne.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama