Według Ministerstwa Gospodarki i Pracy mimo wcześniejszych alarmistycznych zapowiedzi, Polacy w ciągu pierwszego roku w Unii nie zalali tamtejszego rynku pracy. Przedstawiony w ubiegłym tygodniu raport (o którym informowaliśmy) mówi, że wielu pracowników wcale nie musiało wyjeżdżać - po prostu zalegalizowali swój dotychczasowy pobyt za granicą. - Zgodnie z oczekiwaniami, skala migracji zarobkowych Polaków do "starych" państw członkowskich UE w 2004 r. i pierwszych miesiącach roku 2005 okazała się umiarkowana - twierdzi podsekretarz stanu w MGiP Mirosław F. Zieliński.
Polacy nadal wyjeżdżają przeważnie do prac niewymagających wysokich kwalifikacji albo też - najgorzej płatnych. "Polską" specjalnością jest praca sezonowa w rolnictwie, leśnictwie, budownictwie oraz gastronomii i turystyce. A celem zarobkowych wyjazdów pozostają głównie Niemcy (w 2004 r. pracowało tam ok. 324 tys. pracowników sezonowych z Polski), Wielka Brytania (73,5 tys.), Irlandia (ponad 32 tys.), Włochy, Holandia i Hiszpania.
W kraju ciekawiej
Według ministerstwa, w Pols-ce w ciągu roku od wejścia do UE powstało więcej miejsc pracy niż tych, które zaoferowano Polakom za granicą. Potwierdzają to także pośrednio wyniki badań portalu Pracuj.pl. Firma opublikowała właśnie raport na temat rynku pracy dla specjalistów. Według jej obliczeń, tylko w pierwszym kwartale tego roku powstało 8 tysięcy miejsc pracy dla wysoko wykwalifikowanej kadry. Ożywiły się zwłaszcza te branże, które wcześniej nie oferowały kandydatom miejsc pracy.
Raport "Rynek pracy specjalistów" został przygotowany na podstawie 8344 ogłoszeń, które ukazały się w portalu Pracuj.pl od początku stycznia do końca marca br. Badanie dotyczy wyłącznie miejsc pracy oferowanych osobom z wyższym wykształceniem. Nie obejmuje ofert zgłaszanych przez urzędy administracji publicznej ani propozycji kierowanych do studentów lub pracowników fizycz-nych. Autorzy badania wychodzą z założenia, że internet jest najczęściej stosowanym medium podczas poszukiwań profesjonalistów. Jeśli jednak uwzględnić również inne metody rekrutacji, liczba nowych miejsc pracy dla specjalistów może się okazać nawet kilkakrotnie wyższa.