Pomysł powołania rządu "technicznego", który mógłby zastąpić gabinet Marka Belki, zgłosiło w połowie kwietnia PSL. Zdaniem ludowców chodziło o to, aby do końca kadencji rządził gabinet nie uwikłany w bieżącą politykę. Według PSL, taki rząd miałby powstać na zasadzie szerokiego porozumienia ugrupowań politycznych, a jego członkami nie powinny być "pierwszoplanowe osoby polityczne".

Do projektu PSL pozytywnie odniosła się tylko Samoobrona. Ale po niedzielnej konwencji Partii Demokratycznej, na której wystąpił m.in. urzędujący premier, do idei rządu "technicznego" zapalili się także niektórzy politycy SLD.

- Szanse na nowy rząd są małe, ale są - powiedział wczoraj Waldemar Pawlak. Według niego, trudno będzie jednak zebrać "magiczne" 231 głosów, potrzebne do powołania takiego gabinetu.

PAP