Poniedziałkowe notowania na rynku terminowym zakończyły się spadkiem kursu czerwcowej serii kontraktów na WIG20 o 8 pkt, a na wykresie powstała świeca o neutralnej wymowie. Średnioterminowa sytuacja cały czas jest jednak niekorzystna dla byków. Zwyżka, która trwa od ostatniej sesji kwietnia, jest tylko korektą trendu spadkowego. Może wskazywać na to między innymi niski wolumen (11,9 tys. kontraktów) i rosnąca liczba otwartych pozycji. Jest ich już 30 210. Tylko w trakcie wczorajszych notowań przybyło ich prawie 1,1 tys.

Warto jednak pamiętać, że odbicie zostało zapoczątkowane o dokładnie na wysokości wsparcia tworzonego przez dołek z drugiej połowy stycznia. Wzrosła więc ranga tej bariery i do czasu jej pokonania otwieranie krótkich pozycji wydaje się dość ryzykowne. Szczególnie biorąc pod uwagę fakt, że średnioterminowe wskaźniki są już dość wyprzedane. Cały czas jednak bardziej ryzykowna jest gra na zwyżkę kontraktów. Wprawdzie w trakcie piątkowej sesji notowania nieznacznie przekroczyły opór tworzony przez dołek z 20 kwietnia, ale 30 pkt ponad wczorajszym zamknięciem (1970 pkt) znajduje się dużo ważniejsza bariera podażowa - linia trendu spadkowego. Jej wagę zwiększa połowa czarnej świecy z 26 kwietnia.

Dopiero więc pokonanie 1900 pkt będzie można uznać za sygnał kupna. Z uwagi na fakt, że 20 pkt wyżej znajduje się kolejny opór (luka bessy z 18 kwietnia i maksima sesji z 22, 25 i 26 kwietnia), po otworzeniu długich pozycji trzeba będzie chronić je bardzo bliskimi zleceniami ograniczającymi straty. Na przyłączanie się do byków nie pozwala jeszcze wykres tygodniowy. Tutaj kontrakty mają wyraźny problem z przełamaniem oporu tworzonego przez połowę wysokiej czarnej świecy z ostatniego tygodnia kwietnia (1878 pkt).