Informację na temat "aptecznych" planów Biedronek podał Bloomberg, cytując Alexandra Soaresa dos Santos, prezesa JM. Pierwotnie spółka chciała uruchomić w Polsce joint venture wspólnie z portugalską firmą National Pharmacies Association. Teraz rozważa otwarcie aptek samodzielnie lub z innym partnerem. - Na razie to jednak tylko pomysł. Nie przeszliśmy jeszcze do fazy jego realizacji. Trudno mówić, czy coś z tego wyniknie - komentuje Anna Mazurek, rzecznik prasowy Jeronimo Martins w Polsce.

W sieci kilkuset dyskontów spożywczych Biedronka działały do tej pory np. punkty usługowe. Sieć nie prowadzi jednak własnych usług, a jedynie wynajmuje powierzchnię. Podobnie mogłoby być z aptekami. Gdyby JM chciało otworzyć je pod własnym szyldem we wszystkich kilkuset sklepach, nie otrzymałoby na to zgody Inspekcji Farmaceutycznej. Zgodnie z polskim prawem, w jednych rękach nie może być więcej niż 1% aptek na terenie województwa. W Polsce jest około 11 tys. aptek, więc do jednej spółki może należeć góra 110 takich punktów. Największe polskie sieci farmaceutyczne liczą więcej placówek, bo posiadają je również przez spółki zależne.

Nad podobnym pomysłem zastanawiała się również polska sieć handlowa Eldorado. - Zrezygnowaliśmy jednak z tego. Wszystkie apteki, które działają przy naszych Stokrotkach, należą do najemców - mówi Artur Kawa, prezes giełdowego przedsiębiorstwa. Na podobnych zasadach apteki działają także w większości centrów handlowych.

Oprócz planów rozwoju aptek szef Jeronimo Martins potwierdził także podawaną przez nas wcześniej informację, że firma zastanawia się nad wprowadzeniem na warszawską giełdę swojej polskiej spółki zależnej. Na rynek miałoby trafić od 20 do 30% akcji.