Od ostatnich dni kwietnia wykres kontynuacyjny kontraktów znajdował się w krótkoterminowym i dość słabym trendzie wzrostowym. W ramach tego trendu kontraktom udało się wyjść ponad poziom dołka z 21 kwietnia. W tym miejscu zabrakło sił na dalszy wzrost. Po kilku dniach chwiejnej stabilizacji wczoraj nastąpił dynamiczny spadek. Na wykresie powstała jedna z najdłuższych czarnych świec od szczytu z 28 lutego. Jednocześnie nastąpiło przełamanie dwóch ważnych linii wsparcia. Pierwsza z nich przechodziła przez dołki z października, listopada, stycznia oraz ostatni, z 28 kwietnia. Druga linia obejmuje znacznie dłuższy okres, bo od lipca 2003 roku, ale jej przełamanie nie jest tak wyraźne.

Oprócz pękających wsparć warto zwrócić uwagę na spadkowy kanał trendowy, obejmujący okres od początku spadków. O słabości rynku świadczy fakt, że dwie ostatnie wzrostowe korekty nie dotarły do górnej linii kanału. Natomiast wczorajszy spadek zakończył się niemal dokładnie na jego dolnej linii, biegnącej przez dołki z 21 marca i 28 kwietnia. Znaczy to, że albo jutro nastąpi wzrost, lub przynajmniej zatrzymanie spadków, albo wykres kontynuacyjny wyłamie się dołem z i tak ostro opadającego kanału. Oznaczałoby to, że trend spadkowy nie tylko nie traci impetu, ale wręcz przyśpiesza.

Następne sesje będą ważne także dla obrazu RSI. Wskaźnik ten ostatnio uformował małą pozytywną dywergencję. Jeśli jednak rynek będzie spadał dalej, to należy spodziewać się jej przełamania. Drugi popularny wskaźnik, MACD, podczas ostatniej wzrostowej korekty próbował wyjść ponad linię sygnału, ale po wczorajszym spadku znalazł się z powrotem pod nią. Trudno znaleźć sygnały zapowiadające zmianę głównego trendu na wzrostowy i będzie dobrze, jeśli tempo spadków się nie zwiększy.