Przychody Euronextu w minionym kwartale spadły do 222,6 mln euro, z 236,7 mln euro odnotowanych w analogicznym okresie zeszłego roku. "To słaby wynik, ale zgodny z naszymi oczekiwaniami" - napisał w nocie do inwestorów analityk Thomas Nagtegaal z Rabo Securities.
Główny powód pogorszenia rezultatu to mniejsze obroty na rynku kasowym i terminowym, powiązane z niższym poziomem opłat w porównaniu z pierwszym kwartałem 2004 r. Przychody osiągnięte przez londyńską giełdę terminową Euronext.Liffe, które stanowią najbardziej znaczący składnik całkowitych wpływów aliansu, zmalały aż o 22%, do 75,8 mln euro. W segmentach kasowych swoich giełd (do aliansu należą Paryż, Amsterdam, Bruksela i Lizbona) Euronext osiągnął wpływy o 7,5% niższe niż rok wcześniej, w wysokości 50,8 mln euro.
Wzrosły natomiast - i to sporo - przychody, które Euronext uzyskuje od notowanych na swoich parkietach spółek. Zwiększyły się o 34%, do 11 mln euro. W pierw-szym kwartale na parkietach sojuszu zadebiutował m.in. francuski operator autostrad Sanef, który uplasował akcje za ok. 840 mln euro. Wyraźnie, o 36%, zwiększyły się też przychody z działalności rozliczeniowo-clearingowej. Wyniosły 8,4 mln euro.
Po publikacji raportu akcje Euronextu zniżkowały o 0,2%. Przez ostatnie dni mocno jednak poszły w górę (o 7%), ponieważ po poniedziałkowej dymisji szefa frankfurckiej Deutsche Boerse nasiliły się spekulacje, że obie giełdy mogą się połączyć. Takie rozwiązanie popiera część ich akcjonariuszy.