Wydarzeniem czwartku były dane o sprzedaży detalicznej w USA. Rynek prognozował, że wzrośnie ona o 0,7%, a z wyłączeniem samochodów o 0,5%, wobec wzrostu odpowiednio o 0,3 i 0,1% w marcu. Faktyczne dane okazały się znacznie lepsze od prognoz. Sprzedaż wzrosła o 1,4 i 1,1%. Ponadto zweryfikowano w górę dane marcowe (odpowiednio do 0,4 i 0,2%).

Dane te natychmiast wzmocniły dolara oraz podniosły rentowność amerykańskich obligacji. Rynek akcji przyjął je jednak chłodno. Jakkolwiek bowiem, razem z opublikowanymi w ostatnich dniach, bardzo dobrymi danymi o zatrudnieniu w sektorze pozarolniczym czy też dużo mniejszym deficytem handlowym, oddalają obawy o stan amerykańskiej gospodarki, to równocześnie oznaczają kontynuację procesu podwyżek stóp procentowych. To budzi zaniepokojenie wśród inwestorów z Wall Street.

Niepokój wzbudziły również zapowiedzi Wal-Martu, że w II kwartale firma spodziewa się zysku w granicach 63-67 centów na akcję, czyli znacznie mniejszego niż to dotychczas prognozowali analitycy (Wal-Mart rozpoczął wczorajszą sesję od prawie 4-proc. spadku).

Sytuacja techniczna, chociaż w długim i średnim terminie sprzyja spadkom, to w krótkim dopuszcza możliwość wzrostu. W przypadku indeksu szerokiego rynku można oczekiwać zwyżki do 1190-1200 pkt. Sprzyjają temu wstępne sygnały kupna na podstawowych wskaźnikach, jak również przełamana 4 maja br. dziewięciotygodniowa linia bessy. Należy jednak mieć na uwadze, że ewentualna zwyżka do 1190-1200 pkt będzie tylko przedłużeniem korekty. Po jej zakończeniu ceny akcji ponownie będą spadać.

W znacznie gorszej sytuacji są byki na wykresie Nasdaq Composite. Indeks ten w dalszym ciągu pozostaje poniżej pięciomiesięcznej linii bessy (obecnie 1990 pkt). To sprawia, że prawdopodobieństwo przedłużenia korekty jest znacznie mniejsze. Zwłaszcza że 20 pkt wyżej znajduje się kolejna silna bariera podażowa, jaką jest układ 38,2-proc. zniesienia tegorocznych spadków oraz dołka z 24 stycznia. Stąd też, pomimo wstępnych sygnałów kupna na wskaźnikach, szanse na przedłużenie korekty są dużo mniejsze niż na S&P500.