Zarząd funduszu chciałby, aby z zeszłorocznego zarobku na dywidendę poszło 40%, czyli prawie 11,5 mln zł. To dawałoby 0,73 zł na akcję. Propozycja zyskała aprobatę rady nadzorczej. To zapewne przesądza o stanowisku WZA. W radzie są bowiem przedstawiciele inwestorów kontrolujących "Siódemkę". Jeśli dywidenda zostanie przegłosowana, najwięcej zainkasuje spółka Be4, mająca prawie 7,9 mln akcji NFI, czyli prawie połowę kapitału i głosów na WZA.
W gronie największych akcjonariuszy są jeszcze fundusze inwestycyjne Skarbca (mają 0,87 mln papierów) i firma Dekato (1,6 mln). Ta ostatnia w całości należy do "Siódemki?.
Decyzja zarządu została bardzo dobrze przyjęta przez inwestorów. W piątek kurs funduszu wzrósł na początku sesji o 5%, do 3,87 zł. Nadal atrakcyjnie prezentuje się stopa dywidendy, która przy piątkowych notowaniach (3,85 zł na koniec sesji) sięga prawie 19%.
NFI zwykle nie dzielą się zyskami z udziałowcami. Mają inny sposób na przekazywanie im gotówki - skup własnych akcji, dawniej pod pretekstem dalszej odsprzedaży, teraz oficjalnie w celu umorzenia. To się jednak wiąże najczęściej z koniecznością ogłoszenia wezwania. Jedyny fundusz, który systematycznie płaci dywidendę, to NFI Magna Polonia - ostatnio z zysku za 2003 r. przekazał udziałowcom 15 groszy na papier (zeszłoroczny zarobek będzie dzielony w czerwcu). Wcześniej fundusz wypłacił łącznie 31,7 mln zł, czyli 1,05 zł na akcję. Raz dywidendę wypłacił też NFI Jupiter, przekazując z zysku za 2000 r. 31 groszy na walor. Jupiter dystrybuuje teraz pieniądze poprzez wezwania. 7 NFI także skupował własne akcje w celu umorzenia. Płacąc dywidendę, nie uszczupli radykalnie zasobów gotówkowych. Na koniec I kwartału 2005 r. jego aktywa netto wynosiły 73,6 mln zł, z tego prawie 40 mln zł ulokowane było w papiery dłużne.