Jeszcze przed ogłoszeniem założeń do projektu budżetu na 2006 r. część analityków spodziewała się, że minister finansów Mirosław Gronicki bardzo ambitnie podejdzie do zadania i przygotuje dobry budżet. Czyli taki, który z powodu swojej restrykcyjności zostanie pozytywnie odebrany przez rynki finansowe. W tej chwili znane są już podstawowe wskaźniki makroekonomiczne. I - zdaniem ekonomistów - potwierdzają one tezę, że Mirosław Gronicki będzie chciał dobrze wypaść w oczach rynków.
Kryteria spełnione
- Z przedstawionych danych wynika, że deficyt finansów publicznych ma wynieść 3% PKB w przyszłym roku - powiedział Rafał Benecki, ekonomista z ING BSK. - Jeżeli zostało to policzone przy uwzględnieniu kosztów reformy emerytalnej, na co ostatnio zgodził się EcoFin, to jest to zadanie bardzo ambitne.
Szefowie resortów finansów krajów Unii Europejskiej - czyli EcoFin - zgodzili się, aby nasz kraj mógł co roku odliczać część kosztów reformy emerytalnej. W roku 2006 ten odpis ma wynieść 80% zwiększonej z powodu istnienia OFE dotacji do ZUS. Czyli do pierwotnego deficytu finansów publicznych należy doliczyć resztę, a więc 20% kosztów. Z szacunków ING BSK wynika, że powinno być to 0,4% PKB. A to sugerowałoby, że pierwotny wynik sektora finansów publicznych wynosiłby 2,6% PKB. W tym roku ma to być 3,6% PKB. Czyli oznaczałoby to redukcję o 1 pkt proc,, a na dodatek spełnienie kryteriów z Maastricht na rok przed zaplanowanym terminem.
- Ale nawet bez uwzględnienia kosztów reformy emerytalnej są to bardzo ambitne założenia - dodał R. Benecki.