Brak sesji w Budapeszcie osłabił wczoraj aktywność inwestorów na naszym rynku. Umacniające się od rana waluty zostały przez giełdę zignorowane, mimo że na dolarze to już 7 sesja wzrostu, w dodatku z wybiciem powyżej ostatnich lokalnych maksimów. Wydawało się, że rynek skupi się na wynikach PKN i PKO BP, i to doprowadzi do wzmożonej aktywności. Nic z tych rzeczy. Jeszcze w pierwszej części sesji Orlen zyskiwał na wartości, po lepszych od oczekiwań wynikach za I kw. (631 mln zysku netto, wobec oczekiwanych 593 mln). Później, mimo dużych zleceń kupna, kurs zaczął się obsuwać i przez większą część notowań oscylował wokół piątkowego zamknięcia. Zapał inwestorów został schłodzony niższymi od oczekiwań przychodami i podobnym przypadkiem MOL-a sprzed kilku sesji - po publikacji raportu z wynikami lepszymi od konsensusu rynkowego, kupującym sił wystarczyło tylko na kilka godzin. Wyniki PKO BP, właściwie zgodne z oczekiwaniami (oprócz gorszego wyniku odsetkowego), zostały przyjęte chłodno - kurs spadał przez większość sesji, dopiero w końcówce odrabiając straty. Obu spółkom nie pomogły również pozytywne wypowiedzi prezesów, zapowiadające dobry II kw. To typowa cecha charakterystyczna bessy.
GPW pozostaje w trendzie spadkowym, a sytuacja na rynkach walutowych wskazuje na wycofywanie się kapitału z Polski. Przed zbliżającymi się dużymi ofertami (Lotos, PGNiG, Opoczno), trudno oczekiwać mocnych zakupów na rynku ze strony polskich inwestorów instytucjonalnych. Reakcje kursów na dobre lub bardzo dobre wyniki kwartalne nie napawają optymizmem. Z drugiej strony pesymizm nie jest chyba jeszcze tak powszechny i silny, by wyznaczyć chociaż lokalne dno.
Zwróć uwagę:
Kopex - im bliżej sprzedaży pakietu akcji przez KSC, tym więcej pojawia się potencjalnych kupców
Unikaj: