Początek tygodnia na rynku kontraktów terminowych upłynął w bardzo nudnej atmosferze. Aktywność inwestorów wyraźnie spadła, a dzienna amplituda wahań kursu nieznacznie przekroczyła 20 pkt. Podobna sytuacja miała miejsce na rynku kasowym, w wyniku czego kilka większych transakcji było w stanie "ruszyć" indeksem i notowaniami kontraktów. Ataki te okazały się jednak mało skuteczne, a na rynku panowała senna atmosfera. Końcówka notowań przyniosła wprawdzie niewielkie ożywienie, niemniej jednak sesja zakończyła się bez większych zmian.
Przebieg wczorajszej sesji negatywnie zaskoczył uczestników rynku. Po publikacji wyników PKN i PKO BP można było oczekiwać większych ruchów. Reakcja na wyniki (dobre w przypadku PKN) była znikoma, co może stanowić kolejny sygnał ostrzegawczy. Wydaje się, że w obecnych warunkach rynek bardziej reaguje na informacje negatywne, co zmniejsza szanse na szybki powrót do trendu wzrostowego.
Z technicznego punktu widzenia zaobserwować można sygnały informujące o wyprzedaniu rynku w krótkim terminie - świadczy o tym zachowanie większości wskaźników technicznych. Brak silnej presji do dalszej sprzedaży uwidacznia się również obroną wsparcia wyznaczonego przez styczniowy dołek (poziom ok. 1805 pkt) Otwiera to drogę do odreagowania ostatnich spadków - w takim przypadku najbliższy opór wyznacza linia trendu spadkowego na wysokości około 1870 pkt. Z drugiej strony czynniki makroekonomiczne i polityczne skutecznie odstraszają kupujących od rynku. Wydaje się więc, że przynajmniej do momentu zakończenia najbliższych ofert publicznych będziemy mieli do czynienia z męczącym trendem bocznym.