- Chcemy zaistnieć na lokalnym chińskim rynku papierów wartościowych - stwierdził wczoraj w Pekinie Stuart Gulliver, jeden z prezesów HSBC odpowiadających za bankowość inwestycyjną. Dodał, że jego firma przygląda się potencjalnym partnerom do przedsięwzięcia - zarówno chińskim domom maklerskim z klasy A, czyli uznawanym przez tamtejszych regulatorów jako najsilniejsze finansowo, jak też pozostałym, wymagającym restrukturyzacji.

Na razie w branży papierów wartościowych w Chinach działają m.in. Morgan Stanley i Goldman Sachs, które otworzyły z miejscowymi partnerami banki inwestycyjne. Jak twierdzą eksperci, pojawiając się za Wielkim Murem już teraz, globalni potentaci zapewniają sobie sowite wpływy z organizowania emisji akcji lokalnych przedsiębiorstw czy handlu lokalną walutą w momencie, gdy Chiny w pełni otworzą swój rynek kapitałowy.

HSBC to najbardziej aktywny zagraniczny inwestor na chińskim rynku finansowym - dotąd ulokował tam 4 mld USD. W zeszłym tygodniu brytyjska firma wyłożyła 1,1 mld USD na zwiększenie udziałów w towarzystwie ubezpieczeniowym Ping An Insurance, a w poprzednich latach wydała spore sumy na 19,9% akcji Bank of Communications (na zakup większej liczby papierów nie pozwalają obowiązujące przepisy) i udziały w Bank of Shanghai. Z pierwszym z tych banków HSBC oferuje karty kredytowe mieszkańcom 29 miast w prawie wszystkich spośród 31 chińskich prowincji.

Przedstawiciele HSBC nie podali, kiedy ich nowe chińskie przedsięwzięcie mogłoby wystartować.

Bloomberg