Sprawa dotyczy dotacji na inwestycje zwiększające konkurencyjność firm. Ponieważ Unia Europejska większość pieniędzy zwraca dopiero po zakończeniu przedsięwzięcia, wielu przedsiębiorców szuka dodatkowych źródeł finansowania.
Według danych Polskiej Agencji Rozwoju Przedsiębiorczości - instytucji, która rozdziela pomoc UE - 431 firm spośród 713, które przeszły sito grudniowego naboru wniosków, posiłkuje się kredytem bankowym. Jedynie kilkanaście wykorzystuje leasing. Mowa tu o najpopularniejszej inicjatywie unijnej - a więc Sektorowym Programie Operacyjnym Wzrost Konkurencyjności Przedsiębiorstw (SPO-WKP) i tzw. działaniu 2.3.
PARP przyznaje, że zwycięskie projekty inwestycyjne zakładają zwykle zakup "prostych maszyn". Leasing byłby więc w tych przypadkach odpowiedni. Mimo to firmy starające się o dotacje wolą kredyt - dlaczego?
- Raty leasingowe są kosztem kwalifikowanym, może nawet wdzięczniejszym, gdyż możliwym do rozliczania w transzach. Być może popularność kredytu jako formy prefinansowania inwestycji związana jest z intensywną akcją promocyjną banków w tej dziedzinie, bo racjonalnych przyczyn nie ma - zgaduje Anna Nietyksza, prezes firmy doradczej Eficom. Rzeczywiście, przed każdym naborem wniosków banki, które zawarły z PARP porozumienie o ułatwieniu dostępu do kredytów, zaskakują wielką ilością własnych reklam w prasie.
Leasingodawcy uważają jednak, że przyczyna leży gdzie indziej. - Dopiero kilka tygodni temu została uregulowana kwestia udziału leasingu w finansowaniu wniosków ubiegających się o fundusze w ramach SPO-WKP. Do tej pory przedsiębiorcy sięgający po leasing robili to na własne ryzyko, opierając się na nieoficjalnych informacjach od nas lub z PARP - żali się Witold Drożdż, dyrektor biura Związku Przedsiębiorstw Leasingowych. Według ZPL, leasing nie był pierwotnie w ogóle brany pod uwagę przez PARP. Dopiero w późniejszej fazie dopuszczono tę formę, ale tylko przy zakupie nowych urządzeń. Kiedy przedsiębiorca korzysta z kredytu, takie ograniczenie nie występuje.