W związku z czwartkowym artykułem w "PARKIECIE", dotyczącym mojej osoby, postanowiłam napisać do Państwa, aby, po pierwsze, bronić mojego dobrego imienia, a po drugie, aby, przy tej okazji poruszyć problemy - moim zdaniem - mające bardzo duże znaczenie dla funkcjonowania rynku kapitałowego w Polsce i relacji na linii klient - biuro maklerskie.
Najpierw wyjaśnię, o co jestem oskarżana. Sprawa dotyczy wyłącznie jednego rachunku inwestycyjnego. KPWiG zarzuca mi, że podpisałam za mojego brata zlecenia kupna i sprzedaży na jego rachunku w Beskidzkim Domu Maklerskim, którego to byłam pracownikiem. Oskarżenie opiera się na opinii biegłego grafologa, podczas gdy mój brat oświadcza, że to on podpisywał te zlecenia i nie czuje się w żaden sposób pokrzywdzony.
Na wspomnianym rachunku było zgromadzone niecałe dwa tysiące złotych i zostało zawarte, przez cały okres jego aktywności, około pięćdziesiąt transakcji na jednym kontrakcie terminowym na WIG20, w wyniku których poniesiono niedużą stratę.
Waga tej sprawy jest więc, w istocie bardzo niewielka. Nie ma tu żadnej(!!!) osoby, instytucji czy innego podmiotu pokrzywdzonego. Prawdopodobnie również KPWiG podobnie oceniała tę kwestię, gdyż od czasu kontroli w lutym 2002 r. nie podjęła w stosunku do mnie żadnych kroków.
Absolutnie nie czuję się winna. Nigdy świadomie nie zrobiłam nic, co mogłoby działać na szkodę jakiegokolwiek uczestnika rynku. Wręcz przeciwnie, zawsze starałam się wszystkim pomagać, służyłam radą, wyszukiwałam informacje, o które mnie proszono, zwracałam uwagę na wydarzenia mogące mieć wpływ na notowania giełdowe, starałam się jak najszybciej i jak najdokładniej wykonywać wszystkie dyspozycje klientów. Byłam życzliwa i zawsze na pierwszym miejscu stawiałam dobro klienta. Ceniono mnie za to i lubiano. Dowodem może być fakt, że po zwolnieniu mnie z BDM w wyniku redukcji etatów w maju 2002 r. zostałam, na prośbę klientów przywrócona do pracy, gdy tylko zaistniała taka możliwość w lutym 2003 r. Ja zaś zgodziłam się wrócić, mimo że w międzyczasie znalazłam inną, rokującą duże możliwości rozwoju pracę. Wróciłam nie z powodu jakichś materialnych profitów, ale dlatego, że czułam się emocjonalnie związana z Beskidzkim Domem Maklerskim i lubiłam rodzaj pracy, który tam wykonywałam.