Czerwcowa seria kontraktów terminowych na akcje Prokomu powinna być obecnie notowana około 35 groszy powyżej kursu instrumentu bazowego (zakładając stopę procentową wolną od ryzyka na poziomie 5,3%). Tymczasem w trakcie ostatnich dni premia ta wielokrotnie przekraczała nawet 1,5 zł. Skrupulatnie wykorzystywali to arbitrażyści. Dla nich, uwzględniając koszty transakcyjne (np. 0,2% od akcji i 7 zł za kontrakt), okazja do zarobku pojawiała się już, gdy różnica ta przekraczała około 90 groszy. Zadanie mieli o tyle łatwe, że kontrakty były przewartościowane (nie musieli dokonywać krótkiej sprzedaży akcji). Kupowali więc akcje, równocześnie sprzedając pochodne i w dużej mierze właśnie dzięki ich transakcjom w minionym tygodniu ustanowione zostały kolejne rekordy wolumenu (240 kontraktów) i otwartych pozycji (517 kontraktów). W całym tygodniu wolumen przekroczył natomiast 900 pochodnych.
Spłoszone niedźwiedzie
Akcje Pekao i Telekomunikacji notowane są już bez prawa do dywidendy. Nic nie uzasadnia więc ujemnej bazy czerwcowych kontraktów terminowych na indeks WIG20. Wprawdzie do dnia wygaśnięcia tej serii nastąpi jeszcze przyznanie prawa do dywidendy z akcji Kęt (4 zł, dzień ustalenia prawa: 31 maja), ale udział tej spółki w indeksie blue chips jest na tyle mały (1,5%), że spadek notowań będzie miał znikomy wpływ na jego wartość.
Od kilku sesji wycena wygasających w czerwcu kontraktów zbliża się do prawidłowej (około 7 pkt powyżej WIG20, przy stopie procentowej wolnej od ryzyka na poziomie 5,3%). Pomaga w tym powstrzymanie przeceny największych spółek. W środę, podczas silnej zwyżki, baza wynosiła momentami nawet kilkanaście punktów. W dużej mierze było to zasługą inwestorów, którzy w popłochu zamykali krótkie pozycje. Tylko w środę ubyło ich ponad 2,7 tys., a od maksimum z poprzedniego czwartku liczba ta zmalała o 3761 do 27 476 (w sumie dla wszystkich serii).
Agora