Poniedziałkowa sesja nie przyniosła istotnych zmian. W pierwszej godzinie handlu nieznaczną przewagę miała podaż. Indeks stracił w tym okresie około 12 pkt., licząc od piątkowego zamknięcia. Stało się to głównie za sprawą Pekao, które straciło w tym czasie około 4 zł. Dodajmy, że działo się to przy znikomym obrocie. W dalszej części sesji pojawił się nieco większy popyt, w konsekwencji czego indeks odrobił poranne straty. Do końca sesji oscylował kilka punktów powyżej 1880. Wolumen obrotu, który był początkowo bardzo niski, ostatecznie zamknął się wartością 246 mln, czyli nieco poniżej średniej.
Co ciekawe, poprawę nastrojów było dziś widać na wielu mniejszych spółkach, szczególnie tych, których akcje dotknęły największe spadki w ostatnim czasie. Tam nastroje były najgorsze i na ich wykresach widać wyraźnie przesilenie, do jakiego doszło po przyspieszeniu i wybraniu podaży w dołku. W tej sytuacji znajduje się między innymi należący jeszcze do WIG20 - Stalexport. Kolejną sesję wzrostową zaliczył dziś Prokom, który wcześniej dynamicznie spadł do poziomu 90 zł. Ta fala została z pewnością zakończona. Można tu wymienić jeszcze szereg innych walorów, które w poniedziałek dynamicznie wzrosły od kilku do kilkunastu procent. Tak dużego optymizmu nie było już od dawna i choć nie dotyczył on największych spółek z WIG20, to fakt ten jest godny odnotowania, jako pozytywna przesłanka do dalszego rozwoju sytuacji na rynku. Indeks WIG20, jak się wydaje, skończył falę spadkową i jeśli nie powróci do wzrostu, czeka nas przez jakiś czas trend boczny.
Niewielkim optymizmem napawają dane o produkcji przemysłowej w kwietniu, opublikowane w piątek o godz. 16.00. Analitycy szacowali znacznie większy jej spadek. Jak dotąd nie było reakcji rynku na te dane, co nie znaczy, że ona już nie wystąpi. Tymczasem w środę kończą się zapisy na Lotos. Bariera 1900 pkt jest bardzo silnym oporem. Indeks "przycupnął" w jej pobliżu i zbiera siły na kolejny atak, o czym świadczą niskie obroty.