Reklama

Lepiej karać kierowców

Firmy zrzeszone w Polskiej Izbie Paliw Płynnych protestują przeciwko podwyżkom akcyzy na oleje opałowe. Ich zdaniem, lepszym rozwiązaniem byłoby przeprowadzenie miliona kontroli zawartości baków samochodów. Właściciel auta, w którego baku znaleziono by olej opałowy, płaciłby 15 tys. zł.

Publikacja: 27.05.2005 07:40

Resort finansów przygotował zmiany w rozporządzeniu o podatku akcyzowym, których skutkiem będzie gwałtowny wzrost cen olejów opałowych i gazu płynnego. Stanie się tak, ponieważ MF chce podwyższyć stawki akcyzy na tzw. oleje opałowe lekkie z 233 zł na tonę do 1 028 zł na tonę oraz ciężkie - z 60 do 695 zł. Pojawia się też akcyza na gaz płynny - do tej pory bowiem stawka wynosiła zero, teraz będzie to 695 zł za 1 tys. litrów. Tutaj jednak MF zapowiada zmianę korzystną dla użytkowników.

Przeciwko tym zmianom protestują firmy paliwowe. Ich przedstawiciele zwracają uwagę, że resort finansów przy pierwszej próbie podwyżki akcyzy zobowiązał się do przygotowania pakietu osłonowego, który miał złagodzić wzrost kosztów opalania mieszkań czy instytucji publicznych.

- Zapewne minister finansów Mirosław Gronicki przekonał premiera Marka Belkę, że jest dużo czasu na przygotowanie systemu osłon - mówił w środę Włodzimierz Ostaszewski, szef biura Polskiej Izby Paliw Płynnych. - Ale jeśli projektu tej ustawy nie przekaże się do Sejmu przed 1 czerwca, nie ma ona szans na uchwalenie w tej kadencji. A to oznacza, że będzie mógł ją uchwalić dopiero przyszły Sejm. Czyli rozporządzenie bez systemu osłonowego będzie obowiązywać przez co najmniej 6 miesięcy - a możliwe, że nawet przez cały rok.

Firmy paliwowe twierdzą, że cała ta operacja przyniesie więcej szkód niż pożytku. Ich zdaniem, zostaną zrujnowane wszystkie inwestycje - prywatne i publiczne - w piece wykorzystujące bardziej ekologiczne rodzaje paliw (czyli oleje opałowe), bo Polacy przerzucą się na węgiel. Na dodatek podwyżka stawek nie doprowadzi do likwidacji szarej strefy. Polska Izba Paliw Płynnych zaproponowała własny system walki z używaniem olejów opałowych do napędzania aut - kontrolowanie kierowców. Wystarczy przeprowadzić milion razy kontrolę zawartości baków polskich samochodów. Jeśli tylko w 15% przypadków zostanie wykryty olej opałowy, kierowca powinien zapłacić 15 tys. zł kary.

- To wystarczy, aby zebrać te 2 mld zł, które resort finansów chce uzyskać z podwyżek cen akcyzy - powiedział W. Ostaszewski.

Reklama
Reklama

PIPP zapowiedziała także, że zwróci się do premiera Marka Belki o niepodpisywanie rozporządzenia oraz - jeśli zostanie ono podpisane - skargi w Polsce i Europie. Jednak szanse na pozytywne dla branży decyzje premiera są niewielkie. Rozporządzenie - według nieoficjalnych informacji - ma zostać podpisane dzisiaj.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama