Mimo wejścia Polski do Unii Europejskiej cały czas większość oprogramowania używanego w Polsce pochodzi z nielegalnych źródeł. Co więcej, stopa piractwa w 2004 r. powiększyła się o 1 punkt procentowy w porównaniu z 2003 r. i wyniosła 59%. To kolejny rok, w którym wskaźnik rósł. Jeszcze w 2001 r. udział nielegalnego opracowania wynosił 53%, ale od tego czasu stale się powiększa.
Polska wypada blado na tle innych krajów unijnych. W Unii przeciętny wskaźnik korzystania z nielegalnego oprogramowania wynosi 35%. Wyższy niż u nas jest tylko w Grecji (62%). W Niemczech wskaźnik ma wartość 29%, w Czechach 41%.
Stopa piractwa komputerowego w regionie Europy, Bliskiego Wschodu i Afryki wynosi 39% i jest o dwa punkty procentowe niższa niż w roku 2003. Nie oznacza to jednak, że maleją straty producentów oprogramowania, bo rynek systemów informatycznych cały czas rośnie. W skali globalnej tylko w ub.r. autorzy rozwiązań stracili 15,7 mld USD, o 3 mld USD więcej niż w 2003 r.
W Polsce straty w 2004 r. są szacowane na 379 mln USD, o 78 mln USD więcej niż w 2003 r. - Wyniki raportu świadczą o braku poszanowania własności intelektualnej w naszym kraju - stwierdził Bartłomiej Witucki, rzecznik BSA w Polsce.