Jak informowaliśmy wczoraj, we wtorkowej pakietówce właściciela zmieniło ponad 790 tys. akcji producenta butli na gazy techniczne i propan-butan. Strony transakcji nie ujawniły się. Jasne jest jednak, że sprzedający to Skarb Państwa. Miał właśnie taki pakiet i negocjował jego sprzedaż. Kupujący? Najpewniej inwestor strategiczny Milmetu - czeski Vitkovice Holding (dawniej Lahvarna Ostrava). Miał prawie 48% kapitału firmy z Sosnowca. Po rozliczeniu pakietówki jego zaangażowanie wzrośnie (wzrosło?) do prawie 73%.
Kurs równa w górę
Cena w transakcji pozasesyjnej to 14,2 zł za papier. We wtorek kurs Milmetu wyniósł 8,8 zł, po spadku o 4,3%. Wczoraj poszybował o 31,8% (w trakcie sesji nawet o 36%), do 11,6 zł. Wolumen sięgnął 40,8 tys. akcji i był najwyższy od grudnia 2003 r. Średnia z ostatniego miesiąca to 2,1 tys. sztuk.
Przyczyny zwyżki mogą być dwie. Po pierwsze, cena z pakietówki jest zdecydowanie wyższa od rynkowej. - Myślę, że ta pierwsza odzwierciedla wartość przedsiębiorstwa - komentuje Jerzy Kościelniak, prezes Milmetu. - Zresztą w okresie, kiedy rozpoczęły się negocjacje na temat transakcji, kurs giełdowy mógł być jeszcze wyższy od ustalonej ceny. Proszę popatrzeć na nasze notowania w zeszłym roku. Tak mocny spadek, do jakiego doszło w ostatnich miesiącach, jest - moim zdaniem - nieuzasadniony. Trzeba też pamiętać, że wynegocjowana cena jest niższa niż wartość księgowa na akcję.
Gra pod wezwanie