Prywatyzacja planowana jest na 2007 rok. - Najprawdopodobniej w przyszłym tygodniu zarząd PKP wybierze dla nas doradcę prywatyzacyjnego - oznajmił Jacek Prześluga, prezes Intercity. Konsorcjum doradcze pomoże m.in. w znalezieniu inwestora branżowego dla spółki.
Już teraz przewoźnik dwoi się i troi, aby zwiększyć przychody i polepszyć wynik. Ma temu służyć wakacyjna oferta dla studentów (bilet ważny dwa miesiące będzie kosztować bez miejscówki 150 zł). Spółka liczy, że sprzeda ich około 50 tys. miesięcznie. Intercity chce także wprowadzić na stacjach automaty biletowe. Aby ograniczyć koszty, spółka rezygnuje z nierentownych połączeń zagranicznych (dotyczy to na razie relacji do Wilna, a w przyszłości do Budapesztu). - Szacujemy, że na połączeniach międzynarodowych tracimy rocznie 70 mln zł - tłumaczy Jacek Prześluga.
W okresie styczeń-kwiecień przychody Intercity wyniosły 261 mln zł (w analogicznym okresie 2004 r. było to 228 mln zł). Spółka dalej odnotowuje stratę (9 mln zł po I kwartale), jest ona jednak mniejsza niż rok temu (w I kw. 2004 r. wynosiła już 32 mln zł). Intercity rozważa także emisję obligacji przychodowych dla inwestorów indywidualnych. Spółka potrzebuje na bieżące remonty taboru ok. 50 mln zł.
Powoli konkretyzuje się projekt przewoźnika dotyczący tzw. wagonów-salonów. Chodzi o dzierżawę nieużywanego taboru pocztowego i bagażowego obcym firmom.
Wyremontowane za pieniądze prywatnych partnerów wagony doczepiane będą do zwykłych składów. Zarząd Intercity przyznał, że wśród zainteresowanych taką formą promocji są banki, operatorzy komórkowi, spółki medialne, browar, a nawet jedna klinika. Na tym jednak nie koniec. Spółka szuka także sieci hoteli, które byłyby zainteresowane zarządzaniem składami sypialnymi.