O planach giełdowych NTT System słychać już od kilku lat. Decyzja o wyborze tej drogi rozwoju zapadła pod koniec 2003 r. Spółka wybrała brokera (Internetowy Dom Maklerski), który zaczął pisać prospekt emisyjny. Debiut planowany był początkowo na I połowę 2004 r., później na koniec roku, a następnie na I kwartał br. Żaden termin nie został dotrzymany.
Ważniejsze zmiany
- Skoncentrowaliśmy się na zmianach organizacyjnych w firmie i walce o duże zlecenia z MEN-u - tłumaczył Andrzej Kurek, dyrektor finansowy i jeden ze współwłaścicieli NTT System (oprócz Tadeusza Kurka - prezesa spółki i pochodzącego z Singapuru Davindera Sinkha Loomba). Producent komputerów nie zdążył nawet przekształcić się w spółkę akcyjną. Jak twierdzi A. Kurek, pośpiech w tej kwestii nie jest wskazany, bo stara formuła lepiej pasuje do prowadzonej przez NTT System działalności. Nie wyjaśnił, dlaczego. Mimo to - zapewnił - spółka w końcu zadebiutuje na giełdzie. - Upublicznienie to przesądzona sprawa - stwierdził. Nie chciał podać terminu. - Są różne sposoby, nie tylko oferta publiczna, żeby dostać się na parkiet - zastrzegł.
Sprzedaż wolno rośnie
Dyrektor finansowy zaprzeczył, że jednym z powodów opóźnienia debiutu jest nie najlepsza kondycja NTT System. - Nie mogę powiedzieć, że wyniki w pełni nas satysfakcjonują, ale na pewno nie jest z nami źle - zapewnił. Przyznał, że na niekorzyść firmy działają wahania złotego i przesuwanie się bardzo dużych kontraktów na dostawy komputerów do szkół. Mimo to 2004 rok NTT System zakończył zyskiem netto na poziomie 4 mln zł przy 470 mln zł obrotów. Plany zakładały jednak co najmniej 550 mln zł sprzedaży i 8-10 mln zł zysku. W bieżącym roku, jak twierdzi A. Kurek, firma powinna zarobić co najmniej 6 mln zł, a sprzedaż przekroczy 0,5 mld zł. - W I półroczu, przy uwzględnieniu charakterystycznej w naszej branży sezonowości, wszystko idzie zgodnie z planem - podsumował.