Cena miedzi wzrosła w Londynie w ciągu minionego tygodnia o 5,7%. Była to największa tygodniowa zwyżka od 15 miesięcy. Inwestorów ponownie zaniepokoił bardzo niski poziom zapasów tego metalu. W rezultacie miedź z natychmiastową dostawą była w piątek o 7% droższa niż w 3-miesięcznych kontraktach terminowych. Była to największa różnica tych cen od 8 lat. Na dobrze zaopatrzonym rynku wyższe są zazwyczaj ceny z opóźnioną dostawą, co wynika z konieczności pokrycia kosztów składowania i oprocentowania.

Tymczasem na rynku coraz bardziej odczuwalne są braki. Zapasy miedzi monitorowane przez londyńską giełdę spadły w piątek po raz trzeci z rzędu i wynosiły 42,275 tys. ton. Był to ich najniższy poziom od maja 1988 r. Zapasy miedzi monitorowane przez giełdę w Szanghaju były w piątek o 30% mniejsze niż tydzień wcześniej. Wynika z tego, że większe niż zazwyczaj dostawy w maju nie zdołały zaspokoić tamtejszego popytu.

Na nowojorskiej giełdzie miedź zdrożała w minionym tygodniu jeszcze bardziej, bo o 6,8%. Była to największa tygodniowa zwyżka od listopada 2001 r. Inwestorów zachęciła informacja Departamentu Pracy o wzroście zatrudnienia w budownictwie w maju o 20 tys. osób. Był to 15. z rzędu miesiąc przyrostu etatów w tej branży. Budownictwo zużywa najwięcej miedzi w USA.

W piątek kontrakty terminowe na miedź z dostawą za trzy miesiące zdrożały w Londynie o 71 USD, 2,2%, do 3250 USD za tonę. Na koniec minionego tygodnia tona miedzi kosztowała w Londynie 3076 USD.