Czwartkowe zamknięcie sesji - pomijając wtorek - było najwyższym od prawie dwóch miesięcy. Dosyć istotnie pokonany został już poziom oporu wyznaczony przez dwie średnie kroczące: ze 100 sesji i 15 tygodni. Sądziłem, że to one zatrzymają obecny impuls. W tych okolicznościach nie jest przesądzone, że załamaniu ulegnie formowana od początku roku formacja głowy z ramionami.
Wczorajszy pozytywny przebieg sesji na pewno nie jest zasługą debiutu akcji Lotosu. Ten wypadł tak sobie, szczególnie biorąc pod uwagę cenę koncernu z końca dnia. Nadal motorem wzrostu pozostaje sektor bankowy. O tym, że chwilowo możemy mieć do czynienia z przegrzaniem rynku świadczyć może bardzo niski czwartkowy obrót, odnotowany zarówno na rynku akcji i kontraktów. Do niedawna obrót nie potwierdzał budowanej formacji. Ostatnio jednak, przy kreśleniu prawego ramienia aktywność inwestorów, poza kilkoma sesjami, jest naprawdę sporo niższa niż przy poprzednich ważniejszych wierzchołkach. Dodatkowo, pomimo istotnego spadku liczby otwartych pozycji, nadal utrzymuje się pokaźna ujemna baza. Nie pomogło nawet to, że na zamknięciu sesji WIG20 poprawił swój 4 - tygodniowy szczyt z wtorku. Być może sprzyja to nieco bykom, ale w mojej ocenie jest też wyrazem asekuracji graczy związanej z rysującą się formacją.
Co ciekawe, jeśli spadek nie będzie dość dynamiczny zwolennicy analizy technicznej zaczną z kolei doszukiwać się na wykresie odwróconej formacji głowy z ramionami, która w tym przypadku miałaby zakończyć średniookresową korektę! I jeszcze jedno - PLN znów się umacnia do EUR. A hossa z 2004 - 2005 roku nauczyła chyba niejednego, że na "zagranicę" nie ma mocnych i nie ma co grać pod prąd.