Piątkowa sesja nie należała do najciekawszych. Czerwcowe kontrakty przez cały dzień oscylowały wokół 1970 pkt. Sytuacji nie zmieniły dobre dane o amerykańskim deficycie handlowym, jakie napłynęły o godzinie 14.30. W efekcie tydzień zakończył się na poziomie 1970 pkt, a na wykresie został wyrysowany biały korpus z dłuższym górnym cieniem.

Ostatni wzrost doprowadził do znacznej poprawy sytuacji technicznej na wykresie FW20M5. Kontrakty wybiły się ponad 50--proc. zniesienie impulsu spadkowego z okresu 28 luty-10 maj. Jednocześnie została zamknięta luka bessy z 14 kwietnia br. Jeżeli dodać do tego utrzymujące się sygnały kupna na wskaźnikach, to dalsza zwyżka wydaje się obecnie najbardziej prawdopodobnym scenariuszem. Trudno oprzeć się wrażeniu, że rynek terminowy zmierza w kierunku szczytów z końca lutego (2104 pkt). Praktycznie na drodze bykom stoją już tylko opory znajdujące się nieco ponad 2000 pkt. Tworzy je 61,8-proc. zniesienie Fibonacciego (2003 pkt), szczyt z 6 kwietnia (1997 pkt) oraz luka bessy z 16 marca (1998-2002 pkt).

Wykres tygodniowy potwierdza powyższe wnioski. Cztery kolejne białe świece pozwalają mówić o odrodzeniu się popytu. Zwłaszcza że byki zamknęły ważną lukę bessy 1910-1933 pkt, co jest jednoznaczne z silnym sygnałem kupna. Zawracający tuż nad linią równowagi MACD (co jest charakterystyczne dla korekt), również sprzyja posiadaczom długich pozycji. W tej sytuacji mogą martwić jedynie utrzymujące się długoterminowe negatywne dywergencje wskaźników z wykresem. O ile jednak przyszły tydzień nie zakończy się znaczącą zniżką i nowymi sygnałami sprzedaży, o tyle trzeba się liczyć z testem 2100 pkt w wakacje. W tej chwili bowiem jedynie szybkie i duże spadki mogą zahamować wzrost. Jest to realne tylko w wypadku powrotu rynku niedźwiedzia za oceanem.