PF Mieszko poinformował o uruchomieniu 300. punktu, w którym klienci mogą opłacać rachunki np. firm telekomunikacyjnych, elektrowni czy gazowni. Teraz najwięksi konkurenci firmy dysponują siecią o połowę mniejszą.
Od początku roku Mieszko otworzył 50 placówek. Na drugie półrocze planowane jest powiększenie sieci o kolejne 150 punktów. Dzięki temu zamiast przyjmować - jak teraz - ok. 450 tys. płatności miesięcznie, Mieszko będzie w stanie obsłużyć ich nawet 800 tys. Przychody Mieszka można szacować w tej chwili na ok. 700 tys. zł miesięcznie. - Trzeba pamiętać o tym, że część zostaje u osób prowadzących nasze agencje - zaznaczył Bartłomiej Urbanowicz, właściciel firmy. Według niego, po odjęciu największych kosztów, czyli opłat na rzecz banków oraz wydatków związanych z obsługą gotówki, zostaje miesięcznie ok. 300 tys. zł.
W drugim półroczu firma chce wejść w nowy segment działalności - dystrybucję produktów bankowych. - Zdajemy sobie sprawę z tego, że w dłuższej perspektywie na rynku zleceń płatniczych będzie coraz trudniej. Pojawią się kolejni konkurenci. Wzrośnie świadomość klientów, którzy będą wykorzystywać np. tanie przelewy przez internet - wyjaśnił Urbanowicz.
- Będziemy sprzedawać produkty 10-15 banków. Chcemy to robić w miastach powiatowych, gdzie liczba placówek bankowych jest mniejsza, a przez to klientom trudniej dotrzeć do usług bankowych - zapowiedział Urbanowicz. Jak stwierdził, początkowo sprzedawane będą produkty kredytowe. Z czasem dołączą do nich np. rachunki bankowe. Na razie typowa placówka PF Mieszko to niewielki kiosk zajmujący kilka metrów kwadratowych większego sklepu. Dystrybucję kredytów umożliwi powiększenie obecnych punktów kasowych o stanowisko dla drugiego pracownika - doradcy pomagającego klientowi w wyborze odpowiedniego produktu finansowego.
Sprzedaż produktów bankowych ma się odbywać we współpracy z bydgoskim pośrednikiem finansowym Projekt X, dysponującym jedenastoma placówkami. Co ciekawe, podobnie jak Mieszko, Projekt X zajmuje się także przyjmowaniem zleceń płatniczych.