Referendum, które zostanie w tym tygodniu przeprowadzone w Orbisie, ma zdecydować o losach porozumienia między związkami a zarządem spółki.
Związkowcy domagają się albo ograniczenia zwolnień w firmie (w ramach ogłoszonej niedawno strategii Orbis chce zwolnić ok. 500-800 pracowników), albo wyższych odpraw dla zwalnianych. Zarząd, który zaproponował odprawy wyższe od zapisanych w Kodeksie pracy (do równowartości 6 miesięcznych wynagrodzeń), nie chce się zgodzić na ich dalsze podnoszenie.
- Faktycznie propozycje zarządu są wyższe od zapisanych w kodeksie, ale my musimy pamiętać, że większość ze zwalnianych nie znajdzie pracy poza Orbisem. Dlatego nie zgadzamy się na takie rozwiązanie - twierdzi Eugeniusz Grodecki, przewodniczący Solidarności Orbisu. - Pierwotnie broniliśmy miejsc pracy, ale skoro Orbis chce być nowoczesną firmą dzięki zwolnieniom, pewnie będziemy musieli się z tym pogodzić. Z odpraw jednak nie zrezygnujemy.
Po referendum związkowcy mają spotkać się w przyszłym tygodniu w Poznaniu, aby zdecydować o metodach prowadzenia protestów. Uważają, że brak porozumienia z zarządem uzasadnia wstąpienie na drogę sporu zbiorowego. Innego zdania jest zarząd spółki, według którego byłoby to nielegalne. Związkowcy nie wykluczają zaostrzenia protestu. - Ale nie mogę jeszcze powiedzieć, w jakiej formie miałby być prowadzony - twierdzi E. Grodecki. Do tej pory pracownicy ograniczali się do pikiet. Według niektórych przedstawicieli związków, możliwe byłoby nawet przeprowadzenie strajku w części hoteli Orbisu - zwłaszcza tych, które mają zostać zamknięte (do tej pory spółka wybrała cztery obiekty, które zostaną zamknięte i przekwalifikowane na ekonomiczną markę hotelarską Etap).