- Pierwszy z projektów przywraca faktycznie stary system emerytalny dla górników zarówno jeśli chodzi o wymiar świadczeń, jak i wiek emerytalny uprawniający do świadczeń - wyjaśniała wiceminister polityki społecznej Agnieszka Chłoń-Domińczak. Górnicy mogliby więc ponownie - gdyby te rozwiązania stały się obowiązującym prawem - przechodzić na emeryturę po 25 latach pracy pod ziemią, czyli w wieku 43 lat. Drugi projekt idzie w tym samym kierunku, a dodatkowo rozszerza możliwości skorzystania na starych zasadach z emerytur dla osób pracujących w szkodliwych warunkach i to aż do roku 2020.
Wiceminister wyjaśniła, że rząd z dwóch powodów negatywnie odniósł się do propozycji: Po pierwsze dlatego, że byłoby to stworzenie preferencji dla niektórych grup zawodowych w ramach powszechnego systemu emerytalnego, a po drugie, ze względu na koszty dla budżetu.
- W przypadku projektu obywatelskiego dodatkowe koszty dla budżetu, w chwili gdy z systemu korzystałaby większość osób pracujących obecnie w górnictwie, wyniosłyby 6 mld zł rocznie - powiedziała A. Chłoń-Domińczak. - W drugim przypadku te koszty w szczytowym momencie mogłyby sięgać kilkudziesięciu mld zł - dodała.
W Sejmie jest również rządowy projekt ustawy dotyczącej emerytur pomostowych. Zakłada, że takie świadczenia będą tylko dodatkiem do powszechnego systemu emerytalnego. Zgodnie z projektem, o tym, czy dana osoba powinna wcześniej przejść na emeryturę, mają decydować kryteria medyczne. Maksymalne dodatkowe koszty wynosiłyby w tym przypadku ok. 5 mld zł.