Nad WIG20 zawisła wczoraj groźba głębszej korekty. Przynajmniej na razie nie powiodła się próba ataku na opór wynikający z kwietniowego szczytu (2016 pkt). Najdłuższa w historii obecnego średnioterminowego trendu wzrostowego (licząc od połowy maja) czarna świeca zasłoniła poprzedzający ją poniedziałkowy biały korpus. Niebezpieczeństwo korekty potwierdził szybki oscylator stochastyczny, dając sygnał sprzedaży po ponadtygodniowym pobycie w strefie wykupienia. Histogram MACD opada już od czterech sesji, sugerując tym samym, że kupujący są coraz słabsi. Na domiar złego podobne negatywne sygnały przesilenia napływały z rynku węgierskiego.
Mimo tych okoliczności, z bardziej zdecydowanymi prognozami warto poczekać do dzisiejszego zamknięcia. W trakcie obecnego trendu wzrostowego podobne sygnały ostrzegawcze pojawiały się już dwukrotnie. Wówczas oscylator stochastyczny także wychodził ze strefy wykupienia, co nie zapowiadało jednak głębszej przeceny. Wiarygodności obawom nie nadały wczoraj z pewnością obroty, bo te były mniejsze niż w poniedziałek. Do pozbycia się akcji może skłonić inwestorów średnioterminowych dzisiejsza ewentualna kolejna czarna świeca, a także przebicie linii trendu. Prosta ta, rysowana po kursach zamknięcia, przebiega w okolicy 1960 pkt.
Podobne ryzyko zakończenia trendu pojawiło się w przypadku MIDWIG-u. Indeks nie poradził sobie z oporem w postaci kwietniowego szczytu (1734 pkt), znajdującego się zresztą niewiele poniżej kolejnej bariery w postaci łagodnie opadającej linii trendu spadkowego wyprowadzonej z historycznego, maksimum z kwietnia ub.r. (1825 pkt). Jeśli dojdzie w najbliższym czasie do odwrócenia średnioterminowej tendencji wzrostowej, to będzie to już 15. zmiana trendu w ramach trwającej już rok konsolidacji (nie licząc mniejszych ruchów o kilkadziesiąt pkt). Co gorsza - jeśli indeks faktycznie oddali się od wspomnianych oporów - to nic nie zapowiada rychłego końca długoterminowego trendu bocznego. Kluczowe wsparcie przebiega bowiem dopiero na wysokości 1625 pkt.