Rządowe propozycje podobają się zarówno posłom z lewej, jak i z prawej strony sali. - Nie sądzę więc, żeby były jakiekolwiek kłopoty z przeprowadzeniem przez izbę tych propozycji - mówi Zbigniew Chlebowski z PO.
Legalna gosposia
Propozycja zakłada m.in. legalizację zatrudnienia tzw. pracowników domowych (opiekunek do dzieci, ogrodników czy gospoś), których jest w Polsce ok. 73 tys. Dziś, według danych GUS, ponad 98% z nich pracuje nielegalnie - nie płacą składek na ubezpieczenie społeczne ani podatków. Zmienić ma to wprowadzenie tzw. umowy aktywizacyjnej. Podpisywaliby ją np. rodzice z bezrobotną dotychczas opiekunką do dziecka. Zatrudniający, o ile rozlicza się z podatku PIT, zyskiwałby prawo do ulgi (odliczenie od podatku).
Projekt wprowadza też obowiązkowe prace użyteczne społecznie, jakie musieliby wykonywać bezrobotni bez prawa do zasiłku. Poświęcać na nie mieliby do 10 godzin tygodniowo. W zamian otrzymywaliby wynagrodzenie w wysokości nie mniejszej niż 6 zł za godzinę (miesięcznie "na rękę" ok. 180 zł). Odmowa podjęcia takich robót skutkowałaby odebraniem bezrobotnemu prawa do świadczeń społecznych.
Zdaniem pomysłodawców, rozwiązanie to utrudni osobom zarejestrowanym jako bezrobotne podejmowanie pracy "na czarno". Roboty społecznie użyteczne wykonywane byłyby bowiem w różne dni tygodnia w różnych godzinach.