Reklama

Kiedy gosposie opuszczą szarą strefę

Nadzwyczajna komisja sejmowa zaaprobowała wczoraj rządowy projekt ustawy, zakładającej m.in. legalizację zatrudnienia gospodyń domowych. Sejm mógłby przegłosować nowelizację już jutro.

Publikacja: 16.06.2005 07:53

Rządowe propozycje podobają się zarówno posłom z lewej, jak i z prawej strony sali. - Nie sądzę więc, żeby były jakiekolwiek kłopoty z przeprowadzeniem przez izbę tych propozycji - mówi Zbigniew Chlebowski z PO.

Legalna gosposia

Propozycja zakłada m.in. legalizację zatrudnienia tzw. pracowników domowych (opiekunek do dzieci, ogrodników czy gospoś), których jest w Polsce ok. 73 tys. Dziś, według danych GUS, ponad 98% z nich pracuje nielegalnie - nie płacą składek na ubezpieczenie społeczne ani podatków. Zmienić ma to wprowadzenie tzw. umowy aktywizacyjnej. Podpisywaliby ją np. rodzice z bezrobotną dotychczas opiekunką do dziecka. Zatrudniający, o ile rozlicza się z podatku PIT, zyskiwałby prawo do ulgi (odliczenie od podatku).

Projekt wprowadza też obowiązkowe prace użyteczne społecznie, jakie musieliby wykonywać bezrobotni bez prawa do zasiłku. Poświęcać na nie mieliby do 10 godzin tygodniowo. W zamian otrzymywaliby wynagrodzenie w wysokości nie mniejszej niż 6 zł za godzinę (miesięcznie "na rękę" ok. 180 zł). Odmowa podjęcia takich robót skutkowałaby odebraniem bezrobotnemu prawa do świadczeń społecznych.

Zdaniem pomysłodawców, rozwiązanie to utrudni osobom zarejestrowanym jako bezrobotne podejmowanie pracy "na czarno". Roboty społecznie użyteczne wykonywane byłyby bowiem w różne dni tygodnia w różnych godzinach.

Reklama
Reklama

Stopa bezrobocia w dół?

- Są szanse, żeby w piątek odbyło się głosowanie nad tą nowelizacją, a w przyszłym tygodniu ustawą zajął się Senat - uważa Z. Chlebowski. - Wówczas prezydent mógłby podpisać ustawę jeszcze w sierpniu, tak aby jak najszybciej weszła w życie.

Poseł PO nie wierzy jednak, że zmiana zasadniczo zmniejszy poziom bezrobocia, na co nadzieję wyrażali ministerialni urzędnicy. Kilka tygodni temu ówczesny wiceminister gospodarki i pracy Piotr Kulpa deklarował, że prowadzenie prac społecznie użytecznych radykalnie ukróci zatrudnienie w szarej strefie. W efekcie miałaby się zmniejszyć liczba osób zarejestrowanych jako bezrobotne. Jednoczesne wyprowadzenie ubezpieczenia społecznego z urzędów pracy miałoby, według niego, spowodować w ciągu zaledwie kilku miesięcy spadek stopy bezrobocia do poziomu 14%.

Ulga aktywizacyjna

bez szans

Inne lansowane przez MGiP rozwiązanie - tzw. ulga aktywizacyjna - nie ma raczej szans w Sejmie. Projekt zakłada, że minimalne wynagrodzenie netto wzrosłoby w 2006 roku o 10,9%, przy czym koszty zatrudnienia pracowników tak opłacanych pozostałyby na dotychczasowym poziomie. Miałoby to być rozwiązanie zastępujące coroczne podnoszenie płacy minimalnej. - Jesteśmy stanowczo przeciwni temu, aby ten parlament zajmował się zwiększaniem minimalnych płac, ponieważ byłoby to bardzo szkodliwe dla budżetu - mówi Z. Chlebowski. MGiP szacuje, że koszty wprowadzenia ulgi aktywizacyjnej wyniosą ok. 1,3 mld zł. - Marszałek Włodzmierz Cimoszewicz zapowiedział, że nie podda pod głosowanie żadnego projektu, który zwiększałby wydatki publiczne. Mam nadzieję, że dotrzyma słowa - dodaje poseł PO.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama