- Jestem prawie pewny, że na tym szczycie nie przeforsujemy tego budżetu - oznajmił wczoraj Jean-Claude Juncker, premier Luksemburga, który w tym półroczu przewodniczy pracom Unii. Dyplomaci UE wciąż nie mogą porozumieć się co do liczb pojawiających się w tym dokumencie. Teraz problemem jest niezgoda Londynu na ograniczenie, a przynajmniej zamrożenie, rabatu brytyjskiego - czyli kwoty, o jaką zmniejsza się składkę Wielkiej Brytanii. Londyn stoi na stanowisku, że dyskusja nad rabatem byłaby możliwa tylko pod warunkiem redukcji unijnych subsydiów dla rolnictwa. Temu sprzeciwia się jednak Francja. - Uzgodnione w 2002 r. wydatki na rolnictwo muszą być respektowane - replikuje rzecznik rządu w Paryżu Jean-Francois Cope.
Luksemburg szykuje więc na szczyt nowy projekt kompromisu, w którym obetnie wydatki na wszystkie sfery działalności Unii. A więc i na fundusz spójności, na którym najbardziej nam zależy. Przewodniczący Komisji Europejskiej José Manuel Barroso proponuje z kolei, aby Rada Europejska zaaprobowała niższy budżet i pozostawiła sobie możliwość rewizji wydatków w górę w 2008 r.
W takiej atmosferze dziś na szczyt do Brukseli udaje się polska delegacja. - Zasadnicze konflikty są pomiędzy kilkoma głównymi państwami, i to w większości płatnikami netto - przyznaje Jarosław Pietras, szef Urzędu Komitetu Integracji Europejskiej. Mimo to Polska starać się będzie o szybką ugodę. - Doświadczenie pokazuje, że przyjęcie budżetu na pół roku przed jego stosowaniem, tak jak to miało miejsce w 1999 r., powoduje, że praktycznie żadne z państw nie może w pierwszym roku skorzystać z alokowanych funduszy - tłumaczy minister.
W resorcie gospodarki trwają prace nad Narodowymi Strategicznymi Ramami Odniesienia - technicznym dokumentem, który "podczepi" polskie projekty pod unijne fundusze. Jednak bez budżetowego kompromisu planowanie wydatków jest zabawą w ciuciubabkę. Dla przykładu: wstępny projekt Narodowego Planu Rozwoju, a więc nakładów inwestycyjnych państwa na lata 2007-2013 zakładał wparcie UE w wysokości 73,6 mld euro. Propozycja Luksemburga mówi już tylko o 60-64 mld euro dla Polski.
Paradoksalnie, problem ten widzi nawet Wielka Brytania. Alan Johnson, minister transportu i przemysłu tego kraju, zgodził się wczoraj z Danutą Hübner, polską komisarz ds. polityki regionalnej, że szybkie uchwalenie budżetu jest koniecznym warunkiem "płynnego przejścia z jednej fazy programowania funduszy na kolejną".