Znów sektor bankowy zadecydował o przebiegu sesji na warszawskiej giełdzie. Tym razem słabość Pekao w dużym stopniu przyczyniła się do tego, że WIG20 nie zdołał przebić się przez opór wyznaczony na wysokości 2016 pkt przez szczyt z 6 kwietnia. W tej sytuacji trudno mówić o rozstrzygnięciu krótkoterminowej sytuacji. WIG20 w dalszym ciągu krąży wokół 2 tys. pkt - bariery związanej z 61,8-proc. zniesieniem spadku trwającego od początku marca do połowy maja. Tygodniowy MACD, który nie zdołał jeszcze przebić się od dołu ponad średnią, przestrzega przed tym, że obecny poziom może powstrzymać zwyżkę. Dopóki jednak podaż nie zepchnie indeksu poniżej 1981 pkt, gdzie mamy zamknięcie z 14 czerwca, oraz linię trendu biegnącą po dołkach z maja i czerwca, to kupujący mają większe szanse na utrzymanie przewagi, niż zwolennicy spadku na przejęcie inicjatywy.
Powody do zaniepokojenia daje wykres WIG-Banki, obrazujący notowania w bardzo ważnym w tej chwili sektorze. Po przełamaniu w ubiegłym tygodniu silnej bariery, wyznaczonej przez marcową górkę, impet zwyżki wyraźnie osłabł. Po przebiciu silnego oporu można byłoby raczej oczekiwać umocnienia popytu. Mocne wykupienie, sygnalizowane przez wartości Stochastica przekraczające 90 pkt, w przeszłości trafnie przestrzegało przed wyczerpywaniem się potencjału wzrostowego banków. Nie ma powodów, by wątpić, że również tym razem ten wskaźnik daje prawidłowe sygnały. W tej sytuacji należy spodziewać się raczej testowania przełamanej dopiero co bariery na wysokości 37,5 tys. pkt niż kontynuacji ruchu w górę. Przeciw niemu przemawia także negatywna dywergencja na tygodniowym MACD. Kluczowe teraz pytanie, czy indeks utrzyma się ponad wsparciem. Jeśli nie, to położenie posiadaczy akcji banków, stanie się niekorzystne.
Dopóki WIG-Banki nie wróci poniżej 37,5 tys. pkt, WIG20 pozostanie raczej w konsolidacji niż zacznie spadać. Zakładając, że pierwszy atak indeksu sektora bankowego na wsparcie się nie powiedzie, można przyjąć, że kolejne dni upłyną na dalszym balansowaniu wokół 2 tys. pkt.