Tylko na samym początku można było mieć wątpliwości, czy wczorajsza sesja zakończy się zwyżką. Później już popyt, wspierany wzrostem na świecie, do końca kontrolował sytuację.

O przewadze kupujących najlepiej może świadczyć fakt, że opublikowane o godzinie 16 dane o zaledwie 0,9-proc wzroście produkcji przemysłowej (prognozowano wzrost o 3%), zamiast spadków przyniosły wzrost indeksu WIG20 na drugim fixingu. W efekcie zakończył on dzień prawie 1-proc. zwyżką.

Od 17 maja na wykresie indeksu dużych spółek utrzymuje się zdecydowany trend wzrostowy. Przewaga popytu jest obecnie na tyle duża, że każdego tygodnia są generowane nowe sygnały kupna. W ostatnich dniach byki dodały wybicie powyżej oporu, jaki na 2016 pkt. tworzył lokalny szczyt z 6 kwietnia, oraz przełamanie 61,8-proc. zniesienia impulsu spadkowego trwającego od 28 lutego do 16 maja br. Tym samym pomimo zauważalnego już wykupienia rynku, otwarta została droga do lutowego szczytu (2118,5 pkt).

Wykres tygodniowy w zasadzie potwierdza powyższe wnioski. Przewaga popytu nie budzi najmniejszych zastrzeżeń. Wtrącenie "w zasadzie" bierze się stąd, że przewaga byków to jednocześnie ich najsłabszy punkt. Przynajmniej ze statystycznego punktu widzenia. Od maja 2003 roku, kiedy indeks dużych spółek startował z poziomu 1100 pkt, tylko raz zdarzyło się, że na wykresie tygodniowym było więcej niż pięć kolejnych białych świec. Właśnie wtedy, na samym początku hossy. W pozostałych siedmiu przypadkach zawsze kończyło się to wyrysowaniem świeczki o czarnym korpusie.

Na zakończenie warto zwrócić uwagę na ostatni odczyt Wigometru. Ten, publikowany przez Giełdę wskaźnik koniunktury, od jakiegoś czasu nie sprawdza się jako... antywskaźnik. Co więcej, tak zdecydowana przewaga jednej opcji, jaką obserwujemy obecnie (67% niedźwiedzi wobec 17% byków), w większości przypadków sugerowała adekwatne zachowanie indeksu WIG20 w następnym tygodniu. Aktualnie wskazanie stoi w zupełnej opozycji do sytuacji technicznej, ale jest zgodne z regułą pięciu tygodni.