Główny indeks amerykańskiego parkietu zyskał przez ostatni tydzień ok. 1%. W największym stopniu przyczyniły się do tego branża energetyczna i wydobywcza, które zyskały na wartości ponad 3%. O ile jednak cena ropy wyrównała tegoroczne maksimum, o tyle kursy akcji firm energetycznych do szczytu, jeszcze nie dotarły. Siła relatywna sektora wobec notowań ropy znajduje się w pobliżu tegorocznych dołków, co wskazuje na obawy inwestorów dotyczące możliwości dalszego wzrostu ceny tego surowca. Na to, że nie uda się znacząco przekroczyć kwietniowego szczytu wskazuje również analiza techniczna. Tygodniowy MACD wciąż jeszcze nie zdołał powrócić ponad średnią. Przypomnijmy równocześnie, że na przełomie 2004 i 2005 r. utworzył negatywną dywergencję, zapowiadającą odwrócenie zwyżkowej tendencji. Wyjście ponad wiosenne maksimum oznaczałoby powstanie negatywnej dywergencji również na tygodniowym Stochasticu. Na tym wskaźniku tworzy się ona rzadko. To zwiększa wiarygodność takiego sygnału. Czy prawdopodobne zatrzymanie się zwyżki cen ropy to dobra wiadomość dla giełd?
Czy ropa to jedyna
przeszkoda dla wzrostu?
W ostatnim tygodniu można było odnieść wrażenie, że główną przeszkodą dla mocniejszego wzrostu giełd w Stanach Zjednoczonych była droga ropa. Z tego powodu bez większego echa przeszły lepsze od oczekiwań dane o majowej inflacji w USA. Pierwszy raz od ponad roku wskaźnik CPI znalazł się poniżej rocznej średniej. Ta jednak wciąż rośnie. Bazowa inflacja, w której nie uwzględnia się cen żywności i energii, pozostaje ponad roczną średnią, która ma najwyższy poziom od ponad dwóch lat. To pokazuje, że presja cenowa nadal się utrzymuje, a dyskusje na temat zbliżającego się początku cyklu obniżek stóp procentowych są przedwczesne.
Inwestorzy mają do rozstrzygnięcia też inną kwestię - czy droga ropa to potwierdzenie siły światowej gospodarki, czy też zagrożenie jej dalszym spowolnieniem. Zachowanie kursów akcji spółek energetycznych przestrzega przed tą drugą interpretacją. Widzimy znaczną różnicę pomiędzy obecnym przebiegiem notowań a tym z początku roku. Podczas korekty z IV kwartału 2004 r. papiery spółek energetycznych prawie nie straciły wartości, dając tym samym wyraz wiary inwestorów w dalszą hossę na rynku ropy. Rzeczywiście tak się stało - cena surowca ustanowiła nowy szczyt, a rynek akcji trafnie to wyprzedził. Wiosną tego roku kolejnej korekcie cen ropy towarzyszyło już zupełnie inne zachowanie walorów firm energetycznych - spadły w równie szybkim tempie co surowiec. Było to odzwierciedleniem obaw, że drogie paliwa odbiją się negatywnie na koniunkturze gospodarczej. Jeśli tak się stanie, koncernom energetycznym wysokie ceny nie zrekompensują niższej sprzedaży. Takie myślenie można zaobserwować również i teraz.