- Naszym podstawowym celem pozostaje utrzymanie pozycji lidera w sektorze rolniczym. Chcemy też uzyskać status lokalnego partnera pierwszego wyboru zarówno dla klientów indywidualnych, jak i małych i średnich firm. W najbliższych latach wartość kredytów i depozytów powinna rosnąć rocznie o 15%, czyli dwa razy szybciej niż ma się rozwijać rynek. Po restrukturyzacji nadszedł czas na atak - mówi Jacek Bartkiewicz, prezes BGŻ, dziesiątego pod względem wielkości banku w Polsce.
Strategia opracowana razem z inwestorem strategicznym, holenderskim Rabobankiem, jest bardzo ambitna. Przewiduje, że udział w rynku BGŻ mierzony przychodami z odsetek i prowizji wzrośnie z niecałych 3 do 5%. Na koniec ub.r. była to kwota 718 mln zł. Bank ma szczególnie dużo do zrobienia, jeśli chodzi o efektywność. Zwrot z kapitału powinien wzrosnąć do końca 2008 r. z 0,1% do 15%, a wskaźnik koszty do dochodów spaść z 82 do 65%. Prezes uspokaja, że 5,5--tysięczna załoga banku nie powinna obawiać się zwolnień.
Rozwój banku ma się opierać na trzech segmentach: detalicznym (klienci o średnich dochodach), rolno-spożywczym oraz korporacyjnym. Planowana jest rozbudowa sieci oddziałów. Do obecnych ponad 260 w ciągu dwóch lat dojdzie 50 nowych. Koszt uruchomienia jednej placówki spółka szacuje na 400-800 tys. zł. Otwarte zostaną w miejscowościach liczących 25-150 tys. mieszkańców. Podstawą strategii jest też decentralizacja działania. W dużym stopniu za relacje z firmami będą odpowiedzialne centra korporacyjne, które bank stworzy przynajmniej w każdym województwie. Jeśli chodzi o dotarcie do klientów indywidualnych na terenach wiejskich BGŻ dużo sobie obiecuje po sieci agentów, jak również po współpracy z bankami spółdzielczymi. - Mamy wybór, albo współpracować, albo konkurować. Ale w tym drugim przypadku mógłby skorzystać ktoś trzeci - mówi J. Bartkiewicz.
W I kw. bank zarobił ponad 55 mln zł. - II kwartał powinien być podobny. Na wynikach za cały rok zaciążą jednak inwestycje, m.in. w rozbudowę sieci - podkreśla prezes.
Bank zastanawia się nad przyszłością swojego 30-proc. pakietu akcji TFI Union Investment. Na pytanie, czy możliwe jest nawiązanie współpracy między BGŻ i PZU (Rabobank jest pośrednio akcjonariuszem polskiego ubezpieczyciela) prezes powiedział, że bank jest otwarty na propozycje. Decyzja zależy też jednak od PZU.