Nadzieje na rychłą redukcję stóp procentowych w Europie i na szybsze niż oczekiwano zatrzymanie cyklu podwyżek oprocentowania za Atlantykiem dalej pomagają notowaniom indeksów światowych giełd. Znalazły one swoje potwierdzenie we wczoraj opublikowanym raporcie z ostatniego posiedzenia Banku Anglii. Choć rada Banku pozostawiła stopy na dotychczasowym poziomie, to już aż dwóch z dziewięciu jej członków głosowało za obniżką.

Niższe stopy procentowe służą giełdom, dlatego główne indeksy trzech największych europejskich parkietów zanotowały wczoraj nowe trzyletnie maksima - podobnie jak w poniedziałek. Londyński FTSE-100 zyskał 0,3%, niemiecki DAX i paryski CAC 40 wspięły się o 0,1%. Z giełd w naszym regionie na uwagę zasługiwała lekka korekta w Budapeszcie, gdzie tamtejszy wskaźnik BUX osiągnął w poniedziałek nowy rekord wszech czasów (18 734 pkt).

W Europie najwięcej zyskiwały spółki technologiczne, w tym SAP i Nokia. Temu pierwszemu pomagają spekulacje, że zwiększy udział w rynku oprogramowania, w drugim przypadku poskutkowało podniesienie rekomendacji przez UBS z "neutralnej" do "kupuj" i zwiększenie ceny docelowej papierów. Z innych branż in plus wyróżniły się firmy sprzedające sporą część usług lub towarów w USA - był to efekt umocnienia się dolara. Wzrosły kursy m.in. ING i wydającej "Financial Times" firmy Pearsons (odpowiednio połowa i 70% przychodów pochodzi z USA).

Za Atlantykiem na początku notowań indeksy też szły w górę, choć tamtejsze indeksy mają daleko nawet do tegorocznych szczytów. Przy braku danych makroekonomicznych inwestorzy obserwowali przede wszystkim rynek ropy naftowej i czekali na raport o poziomie krajowych zapasów surowca. Okazał się on gorszy od oczekiwań, co sprawiło, że kursy akcji zaczęły spadać. Do godz. 22.00 Dow Jones stracił 0,08%, a Nasdaq Composite zyskał 0,05%.

Mocno - po 3-4% - zniżkowały akcje Forda i GM. Stało się tak za sprawą kolejnego w tym roku obniżenia prognoz finansowych przez pierwszy z koncernów.