Reklama

Ukraińcy stoją u naszych granic

Wartość ukraińskich inwestycji w Polsce nie sięga dziś nawet 400 tys. USD. Ale już za kilka miesięcy Ukraińcy mogą w wielkim stylu "wskoczyć" na listę największych inwestorów zagranicznych, wyprzedzając na niej m.in. Kanadyjczyków, Hiszpanów, a nawet Japończyków.

Publikacja: 27.06.2005 09:20

Ile ukraińskich firm zdecydowało się zainwestować w Polsce? Tego nikt nie wie. Zarówno przedstawiciele Ambasady Ukrainy w Warszawie, jak i Polsko-Ukraińskiej Izby Gospodarczej, która działa przy KIG, bezradnie rozkładają ręce. - Inwestycji mniejszych niż 1 mln USD nie ma obowiązku nigdzie rejestrować - wyjaśnia Siergiej Kuźmienko zastępca szefa misji handlowej przy Ambasadzie Ukrainy. Według niego, ukraińskich firm jest w Polsce najwyżej kilka. Łączna wartość ich inwestycji - według danych Urzędu Statystycznego z Kijowa - wynosiła na koniec 2004 roku 350-360 tys. USD. - Mam jednak nadzieję, że za pół roku w Polsce będzie już trzech, czterech dużych inwestorów z Ukrainy - mówi Siergiej Kuźmienko.

Piwo i wódka

Jakie spółki już są nad Wisłą? Urzędnicy ambasady wskazują na przedstawicielstwa: największego ukraińskiego browaru Obolon oraz znanego producenta spirytualiów, firmy Nemiroff. W Poznaniu faktycznie działa spółka Obolon Polska, która jest dystrybutorem piwa i kwasu chlebowego tej marki, ale to firma... z polskim kapitałem. Dystrybutorem produktów Nemiroffa jest również polski podmiot, spółka Legro z Zabrza.

- Myślimy o tym, żeby uruchomić w Polsce naszą własną spółkę dystrybucyjną - mówi Marina Frałowa z kijowskiego oddziału Nemiroffa. - Pewnie z czasem zdecydowalibyśmy się także na rozpoczęcie w Polsce produkcji - dodaje. Nie chce jednak ujawnić żadnych szczegółów.

Ewentualną inwestycję Nemiroffa wyprzedzą z pewnością inne ukraińskie przedsięwzięcia. W najbliższych dniach umowę zakupu 20% akcji Fabryki Samochodów Osobowych na Żeraniu ma podpisać spółka AwtoZAZ. Ukraiński producent aut już wcześniej zaangażował się w FSO: skupił wielomilionowe długi spółki i od dawna jest odbiorcą ok. 90% produkcji zakładów. W umowie AwtoZAZ ma się zobowiązać m.in. do inwestycji w zakład, zakupu nowej licencji dla FSO oraz utrzymania obecnego poziomu zatrudnienia. Za ile Ukraińcy przejmą kontrolę nad Żeraniem, na razie nie wiadomo.

Reklama
Reklama

Huty i stocznie

Wiadomo natomiast, ile Związek Przemysłowy Donbasu będzie musiał zapłacić za Hutę Częstochowa: 1,25 mld zł. Do tego dochodzą zobowiązania inwestycyjne (ok. 500 mln zł), a także wynegocjowany i podpisany niedawno przez związki zawodowe oraz inwestora pakiet socjalny.

- Zarówno zakup FSO, jak i Huty Częstochowa to będą bezpośrednie inwestycje zagraniczne - mówi Sebastian Miłosz, wiceprezes Polskiej Agencji Informacji i Inwestycji Zagranicznych. Jego zdaniem, w pierwszym przypadku cena będzie wprawdzie symboliczna (może tylko 1 dolar), ale za to ZP Donbasu wyłoży bardzo poważne kwoty. - Łącznie byłyby to inwestycje przewyższające 500 mln USD - szacuje S. Miłosz. - Ukraina znalazłaby się zatem w drugiej dziesiątce państw, z których napływają do Polski zagraniczne inwestycje. Wyprzedziłaby m.in. Japonię - dodaje.

FSO i Huta Częstochowa to oczywiście nie koniec inwestycyjnych planów ukraińskich koncernów. Największe apetyty ma wspomniany już ZP Donbasu.

- Podtrzymujemy nasze zainteresowanie Hutą Andrzej oraz Hutą Batory z Chorzowa - mówi nam Konstanty Litwinow, przedstawiciel ZP Donbasu w Polsce. - Nie przesądzałbym też przyszłości Walcowni Rur Jedność - dodaje. Wyłączność na negocjacje w sprawie przejęcia WRJ otrzymała w ubiegłym tygodniu należąca do rosyjskiego holdingu TMK firma Sinara Trading z Cypru. Na ustalenie planów restrukturyzacji spółki z Siemianowic Śląskich potencjalny inwestor ma 60 dni. - Jeśli mu się nie uda, najprawdopodobniej będziemy zainteresowani WRJ - mówi K. Litwinow.

Na pewno za to ZP Donbasu zaangażuje się w inne przedsięwzięcie: Zakłady Materiałów Ogniotrwałych z Chrzanowa. Według zapewnień przedstawiciela koncernu, najpóźniej jesienią przejmie on - za ok. 3 mln euro - 50% akcji chrzanowskiego przedsiębiorstwa.

Reklama
Reklama

I na tym nie kończą się plany inwestycyjne Ukraińców z Donbasu: Potwierdzam nasze zainteresowanie polskim przemysłem stoczniowym - deklaruje wiceprezes koncernu Oleksandr A. Pilipienko. Także odpowiedzialna za ten sektor z ramienia polskiego rządu wiceminister gospodarki Małgorzata Ostrowska mówi, że z radością przywitałaby ukraińskiego giganta jako partnera i inwestora w tworzącym się właśnie konsorcjum Polskie Stocznie.

Ropociągi i samoloty

Już zainwestował w Polsce inny koncern Ukrtransnafta. Jest posiadaczem połowy akcji spółki Sarmatia, która przygotowuje właśnie projekt inwestycji w ropociąg Brody-Płock. Ukraińcy włożyli w Sarmatię ok. 1 mln zł (tyle samo dał PERN). - Docelowo wspólna inwestycja ma mieć wartość ok. 500 mln USD - wyjaśnia Cezary Filipowicz, dyrektor przedstawicielstwa Ukrtransnafta w Polsce. To, jaka część tej kwoty pochodziłaby z kont bankowych ukraińskiej spółki, na razie trudno powiedzieć. Nie wiadomo też, kiedy ruszyłaby budowa ropociągu. Zdaniem C. Filipowicza, najwcześniejszy realny termin to rok 2007.

Jeszcze dłużej przyjdzie nam poczekać na wspólne polsko-ukraińskie przedsięwzięcie lotnicze. Chodzi o współpracę PZL Mielec z Biurem Projektowym im. Antonowa i Kijowskimi Zakładami Lotniczymi.

- Myślimy o tym, żeby rozpocząć produkcję następcy Skytrucka, samolotu wytwarzanego na bazie ukraińskiego modelu AR 28 - mówi Zbigniew Działowski, prezes PZL Mielec. W kijowskim biurze trwają właśnie prace projektowe nad nowym samolotem, który miałby być produkowany w Mielcu. - Pod koniec sierpnia mamy zaplanowane spotkanie w sprawie akceptacji tych propozycji - dodaje Z. Działowski.

Jego zdaniem, na razie trudno powiedzieć, czy ta kooperacja wiązałaby się z wyłożeniem przez ukraińską firmę kapitału. Nie wyklucza jednak, że w odleglejszej przyszłości Ukraińcy zaangażują się w Polsce kapitałowo. - Mamy nadzieję uzyskać dla tego projektu środki z Unii Europejskiej, a do tego obie strony, zarówno my, jak i Ukraińcy, musiałyby się zaangażować w przedsięwzięcie finansowo - wyjaśnia Z. Działowski. Jego zdaniem, nastąpi to dopiero pod koniec bieżącej dekady, ponieważ faza przygotowawcza takiego projektu w przemyśle samolotowym trwa zwykle od trzech do pięciu lat.

Reklama
Reklama

Problem z bankiem

Ukraińcy chcą działać także na polskim rynku bankowym. Do inwestycji w Bud-Bank przymierza się od ub.r. PriwatBank, największa instytucja kredytowa na Ukrainie. Jego udział w tamtejszym rynku przekracza 10%, a zysk po kilku pierwszych miesiącach br. stanowi jedną trzecią wyniku całego sektora.

Ukraińcy uzgodnili zasady transakcji ze sprzedającym - Bankiem Gospodarstwa Krajowego. Kupić mają samą spółkę i posiadaną przez nią licencję bankową. Problem w tym, że do sfinalizowania zakupu PriwatBank potrzebuje zgody naszej Komisji Nadzoru Bankowego, a na jej zdobycie ma bardzo mało czasu. Jeśli do końca lipca zezwolenia na kupno nie będzie, umowa ukraińskiego banku z BGK wygaśnie. O tym, czy transakcja dojdzie do skutku, dowiemy się już za kilka dni. Do końca lipca będzie bowiem tylko jedno posiedzenie KNB - zwykle zbiera się ona w pierwszych dniach każdego miesiąca.

- Wszystkie niezbędne formalności zdążymy załatwić w wyznaczonym terminie - zapewnia Oleh Serga, rzecznik prasowy PriwatBanku i już wybiega myślami w przyszłość: Chcemy z Bud-Banku zrobić liczącą się instytucję finansową na polskim rynku.

Unia Europejska i Rosja

Reklama
Reklama

Dlaczego Ukraińcy dotychczas nie pojawili się w gronie zagranicznych inwestorów wchodzących do Polski? - Ukraina rozwija się szybciej niż Polska i dlatego tam, a nie tu, można liczyć wciąż na większe zyski - mówi Igor Chraniuk, prezes firmy Obolon Polska. Poza tym w Polsce w zdecydowanej większości branż konkurencja była znacznie większa niż na Ukrainie.

Paradoksalnie rozkwit wzajemnych kontaktów gospodarczych zaczął się z wejściem Polski do Unii Europejskiej. - Wcześniej cło na piwo wynosiło 30%, po 1 maja 2004 roku obowiązuje już zerowa stawka - wylicza I. Chraniuk. - Cło na napoje bezalkoholowe spadło z 30% do 6,5%.Perspektywa wejścia do Polski dużych firm znad Dniepru cieszy mieszkającego w Polsce od 25 lat Ukraińca. - Jestem jak najbardziej za wzajemnym przenikaniem się kapitałów polskiego i ukraińskiego - mówi prezes Chraniuk. - Dzięki temu Ukraina wiąże się coraz bardziej i z Polską, i z całą Unią Europejską, a nie tylko z Rosją - dodaje.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama