Kurs Plast-Boksu dołował już drugi dzień. W pewnym momencie spadł nawet poniżej swojego dotychczasowego dna - 20,3 zł, który spółka zanotowała 1 grudnia ubiegłego roku
- dochodząc do 20,1 zł. I, co ciekawe, niewiele osób było tym zaskoczonych. - Inwestorzy wiedzą, że jesteśmy wrażliwi na kurs ropy naftowej, a ten przecież pnie się w górę - tłumaczy Waldemar Pawlak, prezes Plast-Boksu.
A wszystko przez ropę
Plast-Box swoje plastikowe pojemniki produkuje na bazie pochodnych ropy naftowej. Spółka zabezpiecza się przed jej wahaniami, podpisując długoletnie umowy, ale i tak większość dostaw realizowana jest po zmiennym kursie. A sam Plast-Box już tak łatwo nie może przenieść tych wahań na swoich odbiorców.
Jak wysokie ceny ropy (za baryłkę na światowych giełdach płaci się już ponad 60 dolarów) przekładają się na wyniki Plast--Boksu, inwestorzy przekonali się w ubiegłym roku. Początkowo spółka mówiła o 3 mln zł zysku netto, analitycy - nawet o ponad 4 mln zł. Później zarząd skorygował prognozę do 1,5 mln zł, a ostatecznie firma zarobiła nieco ponad 700 tys. zł.