Program ma również służyć promocji rynku kapitałowego wśród małych i średnich przedsiębiorstw i zachęcaniu tych firm do pozyskiwania pieniędzy na rozwój z giełdy. Zadaniem firm partnerskich będzie szeroko rozumiana pomoc podczas procesu sporządzania prospektu emisyjnego oraz innych dokumentów, jak również doradztwo związane z obecnością spółki na parkiecie. Wśród przedsiębiorstw współpracujących znalazło się 17 doradców prawnych, 11 biegłych rewidentów, 10 doradców finansowych, 6 biur maklerskich oraz 2 agencje PR/IR (trzecia w trakcie załatwiania formalności). - Tylko współdziałanie różnych stron da możliwość rozwoju polskiej giełdy i konkurowania z innymi rynkami - tłumaczy Andrzej Sopoćko, wiceprezes GPW.
Teraz jest kilku emitentów, zainteresowanych udziałem w programie. Nie ma minimalnych wymagań kapitałowych dla tych przedsiębiorstw. Spółki nie mogą jednak liczyć na mniejsze koszty pozyskania publicznego kapitału. Mają natomiast szerszy dostęp do wiedzy o doradcach.
To nie pierwszy,,Program Partnerski". Kilka lat temu powstał podobny wspierający spółki SiTech. Miał promować firmy z segmentu innowacyjnych technologii jednak rewolucji nie wywołał. Zainteresowanie rynkiem spadło po tym jak skończyła się internetowa hossa.
Za drogie logo?
To na pewno pozytywne, że giełda chce propagować rynek wśród małych i średnich emitentów. Jednak część uczestników rynku podeszła do programu z rezerwą. Giełda przyznała, że wysłała ofertę do wszystkich biur maklerskich. Odpowiedziało sześć. Część zignorowała program. Być może dla innych tysiąc złotych to za duża cena, aby korzystać z logo, którym mogą posługiwać się firmy uczestniczące w programie.