Nie powiódł się wczorajszy atak wrześniowej serii kontraktów na WIG20 na opór tworzony przez lukę bessy z 24 czerwca. Po wysokim otwarciu na rynku szybko uaktywnili się sprzedający, którzy nie pozwolili na przekroczenie 2035 pkt. Na koniec sesji zepchnęli oni notowania do 2011 pkt, a powstała czarna świeca praktycznie w całości przesłoniła wcześniejszą białą. Odbyło się to przy sporym wolumenie (na wszystkich seriach wyniósł on 20 665 kontraktów). Po gwałtownej przecenie z końca poprzedniego tygodnia jest to kolejny objaw słabości byków. Otwieranie długich pozycji stało się wystarczająco ryzykowane, by z takim działaniem wstrzymać się przynajmniej do chwili, kiedy kurs kontraktów wybije się ponad 2056 pkt (ostatni szczyt).
Coraz bardziej atrakcyjne stają się natomiast krótkie pozycje. Do pełni szczęścia niedźwiedzi brakuje już tylko przełamanie wsparcia rozciągającego się od około 1995 do 2005 pkt. Dało ono o sobie znać na początku tego tygodnia, kiedy to po niskim otwarciu niedźwiedzie zepchnęły kurs do 1992 pkt. Ostatecznie jednak poniedziałkowa sesja zakończyła się na poziomie 2005 pkt. Jeżeli bariera ta zostanie przebita, to wrześniowa seria powinna dość szybko spaść do 1960 pkt, a po przekroczeniu tego wsparcia o kolejne 40 pkt.
O tym, że ryzyko zmiany krótkoterminowego trendu na spadkowy jest duże, informują wskaźniki techniczne. Oscylatory, po niedawnym wykupieniu, wygenerowały sygnały sprzedaży. Te, biorąc pod uwagę, iż w średnim terminie panuje trend boczny, wydają się wiarygodne. Także fakt, iż przełamana została krótkoterminowa linia zwyżki, ma pesymistyczną wymowę. O krok od sygnału sprzedaży jest też dzienny MACD.