Wysokość stóp procentowych ma wpływ na giełdę - uważają specjaliści. - Niższe stopy zachęcają do lokowania na giełdzie. Mniej opłacalne staje się oszczędzanie w postaci depozytów bankowych czy kupowanie obligacji. Poza tym niższe stopy procentowe wspomagają wzrost gospodarczy i oznaczają lepsze perspektywy przedsiębiorstw. Ich akcje powinny zyskiwać na wartości. Z drugiej jednak strony można powiedzieć, że obniżki stóp są odpowiedzią na słabość gospodarki, a bank centralny chroni w ten sposób graczy giełdowych przed niższymi zyskami spółek - zauważył Mateusz Szczurek, analityk ING Banku Śląskiego.
Ekonomiści zwracają uwagę, że związek między zmianami stóp a sytuacją na giełdzie nie jest tak wyraźny, jak w przypadku rynku długu czy kursów walut. - Co do zasady, gdy spadają stopy, gracze giełdowi powinni się cieszyć. Ale zmiany stóp są często zdyskontowane przez rynek. Związek jest dość silny wtedy, gdy mamy do czynienia z nieoczekiwanymi zmianami stóp. Albo wówczas, gdy zmiany są co prawda oczekiwane, ale stopy maleją lub rosną w stopniu większym niż spodziewa się rynek - stwierdził Grzegorz Wójtowicz, doradca prezesa NBP, w przeszłości członek Rady Polityki Pieniężnej.
W rytm stóp realnych
Jak ten związek wyglądał w ostatnich latach w praktyce? Akcje na warszawskiej giełdzie drożeją z krótkimi przerwami od ponad dwóch lat. Wzrost zaczął się wtedy, gdy stopy procentowe malały, jednak była to już końcówka trwającego od początku 2001 r. luzowania polityki pieniężnej. W połowie 2004 r. stopy wzrosły z 5,25% do 6,5%, ale akcjom to nie szkodziło. Wcześniejsza fala wzrostów, z lat 1998-2000, również zaczęła się wtedy, gdy stopy procentowe szły w dół, ale trwała nawet wtedy, gdy RPP szybko je podnosiła.
Związek jest bardziej wyraźny, jeśli wziąć pod uwagę nie nominalne, lecz realne stopy procentowe, a także roczną zmianę głównego indeksu giełdowego, a nie jego bieżącą wartość. Hossa sprzed kilku lat przypadła na okres spadku realnych stóp i utrzymywania ich w przedziale 6-8%. Gdy w połowie 2000 r. realna stopa wzrosła, WIG znalazł się na poziomie niższym niż rok wcześniej. Tempo spadku stopniowo rosło i sięgało już 40%, gdy realna stopa zaczęła maleć. To pozwoliło na poprawę dynamiki cen na giełdzie. Od dużych spadków doszliśmy do prawie 80-proc. wzrostu, który zbiegł się z krótkim spadkiem realnej stopy poniżej 2%. Wzrost stóp, a potem spadek inflacji (jedno i drugie powoduje, że realna stopa idzie w górę) towarzyszył wolniejszej dynamice wzrostu cen akcji - jednak papiery ciągle drożały.