Po spadku o ponad pół centa, do 1,1895 USD, za euro płacono wczoraj najmniej od połowy maja 2004 r. Na razie nic nie wskazuje na to, by coś stanęło na przeszkodzie i notowania nie miały sięgnąć 1,182 USD, czyli dołka z wiosny minionego roku. Jednak w okolicy 1,18 USD można oczekiwać przynajmniej tymczasowego powstrzymania zniżki wspólnej waluty. Po opuszczeniu dołem pod koniec maja 5-miesięcznego kanału spadkowego można oczekiwać dotarcia kursu euro do 1,172 USD. Przez niecałe 4 miesiące cena euro - bez dłuższej przerwy - obniżyła się o 15,5 centa, czyli 11,5%. To skłania do realizowania zysków z krótkich pozycji w euro.

Można więc przyjąć, że w niedalekiej perspektywie potencjał wzrostowy dolara wygaśnie. Pytanie czy korekta przybierze płaski, czy dynamiczny charakter. Duże wyprzedanie i tworzące się na wykresie dywergencje wskazują na tę drugą możliwość. Trudny do oszacowania jest ewentualny wpływ prawdopodobnego pogorszenia notowań dolara na kurs złotego. Z jednej strony byłaby to dobra wiadomość. Równocześnie siła naszej waluty w sporym stopniu jest pochodną sytuacji na rynku obligacji i spadek cen długu może wywołać zniżką złotego.